wtorek, 25 listopada 2014

Co to jest nastoletnia miłość ?

Co mnie natknęło aby napisać o nastoletniej "miłości" ? Głównie chęć podzielenia się własnym zdaniem na ten temat. Serdecznie zapraszam :)

 
   Dzisiejsza noc nie była wcale taka udana jak wszystkie. Można powiedzieć ,że przeżyłem osobisty koszmar w swoim jak by to ująć dość ograniczonym umyśle. Powiedzmy ,że był to tzw. „proroczy sen” ,który miejmy nadzieje sprawdzi się w połowie. Ale to w tym momencie jest nieistotne. Natomiast istotne jest to ,że „ten” sen dał mi natchnienie do pisania.
Jako „doświadczony” nastolatek mogę stwierdzić ,że doznania miłosne jakie przeżywają obecni nastolatkowie to już nie to samo co te 20-40 , 100-500 lat temu. Trochę śmiałe stwierdzenie , ale taka jest prawda. Kiedyś zabiegano o względy „damy swojego serca” a teraz ? Wystarczy ubrać się odpowiednio , zachowywać się jak pajac , być przystojnym i ma się kobietę. Tylko pytanie na ile ? Za ile ? Jest to dość chore w tych czasach ,że 50% kobiet „leci” na facetów tylko ze względu na jego portfel , samochód , status majątkowy.  Na szczęście istnieje jeszcze nadzieja dla ludzkości bo nie wszystkie kobiety takie są. Niektóre z was potrzebują do szczęścia na prawdę niewiele , poczucia bezpieczeństwa, uczucia i to wszystko. Wtedy odwdzięczycie nam się tym samym. Ja jestem takim człowiekiem , nie mam wygórowanych wymagać. Kocham i chcę być kochanym. Proste i logiczne.
Ale nie ma tak dobrze , jesteśmy takim gatunkiem ,że lubimy wrażenia i emocje… Najczęstszym powodem kłótni w związkach jest zazdrość , brak zaufania. Na pozór wydaje się ,że zaufanie jest fundamentem związku. Bądźmy szczerzy większość mówi to na początku aby zbliżyć się do partnera / partnerki. A tak na prawdę to zwykła ściema , tak po prostu myślę. Najgorsze jest kiedy kobieta lub mężczyzna doszukuje się zdrady u swojej połówki i nic z tego nie wychodzi.  Jak to się mówi. Miłość rządzi się własnymi prawami. Lecz bądźmy szczerzy , jeśli związek przetrwa wszystkie trudne chwile i wiele krętych dróg wiadomo ,że jest to związek na lata. Tu nie chodzi o zwykłe przywiązanie tylko o pewność ,że gdyby coś się stało ta druga osoba oddaje co może aby wrócić tej osobie zdrowie. Przynajmniej ja tak to odbieram , i jeśli ktoś szczerze pokocham jestem w stanie to zrobić.


   Jestem typem romantyka, który nie szuka dziewczyny na jedną noc. Innie twierdzą ,że to błąd a inni ,że to się ceni. Wszystko się okaże. Jak na razie lokowanie uczuć jest zbyt groźne dla niektórych osób. Mimo wszystko najgorsza jest niestabilność. Ciężko jest czasami żyć i patrzeć na kogoś cały czas takimi samymi oczyma. Kiedyś w rozmowie z kolegą usłyszałem z jego usta takie zdanie. "Czasami patrzę na swoją laskę i zastanawiam się co mam je jeszcze powiedzieć aby udowodnić, że to wszystko to szczera prawda a nie kolejna pomyłka." Niestabilność emocjonalna przez jaką przechodzi w różnych okresach swojego życia może też znacząco wpłynąć na to jacy będziemy oraz z kim będziemy.  Czasami dbamy tylko o samych siebie i o swoje uczucia , nie można nazwać tego inaczej jak egoizmem. Nigdy nie potrafił bym i nie potrafiłem przejść obok krzywdy, obok zranionego uczucia. Chociaż na dobrą sprawę każdy zgotował sobie sam taki los i to przez ich popełnione błędy są w takim miejscy jakim są. Niektórzy myślą ,że są nieomylni, wiedzą wszystko lepiej od reszty. Duma i egoizm wyżera im resztki mózgu, nawet w związkach dochodzi do takich przypadków. Takie osoby nie potrafią dać drugiej osobie wsparcie nawet nie potrafię przyznać racji drugiej osobie. Dla tego ja wychodzę z założenia czy to będąc w związku czy nie pomaganie innym wzbogaca nasze życie w nowe doświadczenia. Wtedy łatwiej jest pomagać innym kiedy wiem jak się czują i jak myślą.

   Nie toleruję jednego kiedy jedno z dwojga „zakochanych” nagle zmieni swoje nastawienie o 180°. Coś się kończy coś się zaczyna. Kończy się jeden z etapów życiowych przez który pewnie  większość musiała przejść i znowu czuję się wolnym człowiekiem. Jest to chore z prostego powodu , nie ma takiego związku w którym ktoś kto został zraniony i pamięta to „tej” osobie. Dalej ją KOCHA. To jest właśnie prawdziwa miłość. A nie wirtualne , gimbusiarskie sranie w banie. 1/3 nastolatek w dzisiejszych czasach schodzi na PSY i mogę powiedzieć to otwarcie niektórym z nich , które znam !
Jednak nie każdemu miłość przychodzi tak łatwo , nie zapominajmy o osobach, które są nieśmiałe jeśli chodzi o sprawy damsko-męskie. Po prostu ten ktoś ma trudność z podejściem i zagadaniem. Tacy ludzie , nie mają po prostu pewności siebie w związku z czym przegrywają od razu na starcie. Dla jednych miłość to nie jednokrotny cios w serce a niektórzy właśnie pragnęli by doświadczyć takiego ciosu.
Ale nic na to nie poradzimy, tacy już jesteśmy. Myślę ,że swoim wpisem dałem wam wiele do myślenie.

"Miej serce i patrzaj w serce! ” – Adam Mickiewicz

Pozdrawiam Kamil :)

piątek, 21 listopada 2014

Co to jest miłość ?





Współczucie, empatia, sarkazm, ironia, dwulicowość. Czymże one są w dzisiejszych czasach kiedy to człowiek w każdej chwili może stracić szacunek wielu osób ? Czymże jest ta empatia, którą kierują się w stosunku do innych. Wybrałem lepszą drogę. Lepszą DLA MNIE. Uznałem ,że i mi należy się odrobina szczęścia za którą muszę zapłacić. Nie uznaję się za kozła ofiarnego, czasami jednymi czynami zamykamy drogę innym. Takie jest już życie. Ludzie szybko przychodzą i szybko odchodzą. Od wielu ludzi dowiaduję się ,że jestem dwulicowy, pytanie dla czego bo chcę komuś pomóc, bo zawsze obrywam za próbę pomocy. To pewnie prawda, że czasami wtykam nos w nie swoje sprawy.Każdy wie lepiej a łatwiej jest oceniać i nie wiedzieć jak jest. Boli mnie to jacy ludzie są dla mnie, oceniając mnie kiedy prawie co się nie znamy. Faktem jest, że w niektórych sytuacjach potrafię dotkliwie zranić.


Pisałem wcześniej o szczęściu i o cierpieniu. Zostało mi tylko napisać o miłości. Te trzy uczucia łączą się ze sobą w całość , bo jedno nie może istnieć bez drugiego. Zawsze za cenę miłości płaci się cierpieniem innych ludzi a czasami nawet swoim własnym bo robimy coś wbrew własnej intuicji. Istnieje też kluczowy jak dla mnie moment po tej ogromnej burzy , cudowne uczucie jakim jest szczęście. I wtedy pojawia MIŁOŚĆ , jedno z najpowszechniejszy , najpotężniejszych i tajemniczych uczuć. Miłość to ryzykowna przygoda życia. Trwa i rozwija się cały czas. Niektórzy mówią ,że miłość jest progiem wszechświata , coś w tym jest. Dzięki swojej osobowości mam odwagę pisać o swoich uczuciach bo na ten temat coś wiem..
Wbrew opinii innych ludzi.



To właśnie miłości potrafi odebrać chęci do życia i miłość też potrafi napełnić nadzieję ludzkie serce do pewnego stopnia. Wiele kobiet potrafi powiedzieć:  " Co WY faceci możecie wiedzieć o uczuciach" a to właśnie za sprawą tych właśnie uczuć wznosiły się i upadała imperia jak i liczne dynastie. W dzisiejszych czas jest to jeszcze trudniejsze niż kiedyż z powodu tak wielkiej różnorodności ludzi którzy nie trzymają się żadnych schematów , a gdyby mogli pozabijali by się nawzajem.
Nie oszukujmy się miłość w dzisiejszych czasach jest trudna. Wielu młodych ludzi traktuje drugą osobę jak rzecz i jeśli nie wyjdzie wymienia ją na drugą. Nie jestem zwolennikiem takiej zasady wbrew opinii innych. Ludzie tak zwanej "starej daty" nie rozstawali się ze sobą bo mieli swoje przekonania ,że co by się nie działo muszą być za wszelką cenę razem i właśnie dzięki temu miłość jest tak piękna. O ile piękniejszy jest świat kiedy spędzamy całe życie z osobą ,którą darzymy potężnym uczuciem i wiem ,że na drugi dzień obudzimy się obok niej. Miłość nie zna granic a o prawdziwej miłości możemy powiedzieć dopiero coś wtedy gdy ta zostanie zraniona a mimo to ta druga osoba nadal kocha. Więc Ty czytelniku i Ty czytelniczko zadaj sobie pytanie. Czym jest dla Ciebie miłość ?!



„Nasza miłość jest jak wiatr, nie widzę jej ale czuję”


Pozdrawiam Kamil ;)

wtorek, 18 listopada 2014

Bezdomny to też człowiek z godnością.

Czemu poruszam ten temat ? Frustrującą wręczy sytuacją jest widzieć kosz rozmów telefonicznych i wycieczek polityków. Zamiast chodź trochę udzielić pomocy innym osobom. Bezdomność jest zjawiskiem występującym we wszystkich nawet najbogatszych społeczeństwach. Jest ona rzeczywistym problemem we wszystkich krajach . Skoro więc bezdomni żyją obok nas należy im pomagać czy też nie ?
Wychodzę z założenia ,że trzeba i jest to obowiązkiem , aczkolwiek żyjemy w Polsce ja akurat mieszkam niedaleko Lublina , a sytuacja nie przedstawia się kolorowo. Ludzi boją sobie pobrudzić rąk albo dać coś takiemu człowiekowi. W naszym kraju żyje prawdopodobnie  500 tyś. takich właśnie osób. Natomiast w Lublinie jest ich ok. 350 os. ze wstępnych szacunków a wiem ,że ta liczba może być większa.
Większość ludzi wychodzi założenia ,że wszyscy bezdomni żyją tylko z żebrania pod sklepami. Stają się oni tacy najczęściej przez alkohol , lecz nie wszyscy. Niektórzy ludzie są zmuszeni do prowadzenia takie trybu życia ze względu na niskie zarobki lub stratę dobytku przez pożar.
Nasuwa się pytanie , czy Ci ludzie powinni być inaczej traktowani ?
Moim zdaniem nie. Osobiście uważam ,że należy im się pomoc materialna , nie mówmy tu o pieniądzach. Osoby które nie piją mają miejsca w schroniskach są wydawane posiłki ale to wciąż za mało. Ci ludzie w okresie zimowym powinni mieć jakieś rzeczy aby nie umrzeć z powodu odmrożeń.
Doskonałym przykładem obywatelskiej postawy i poczucia własnej wartości jest Sylwester Wardęga.
Co prawda jest to kwestia sporna czy  zrobił to dla "subów" czy nie , ale zrobił to z własnych zarobionych pieniędzy :)
SA WARDĘGA Making of : Homeless Christmas
http://www.youtube.com/watch?v=puvT3ea_4OA
Dla czego napisałem o tym ? Denerwuje mnie kiedy gnoi się takich ludzi , a za rogiem mówimy o prawach człowieka. A na prawdę odrobina pomocy niektórym ludziom i będą przydatni dla społeczeństwa bo 1/3 na wykształcenie średnie lub większe.....
Bezdomny miał być księdzem.,
http://www.youtube.com/watch?v=UenR5eVtJKo


Przechodząc teraz do głównego wątpu w tym wpisie. Otóż pewnej pięknej popołudniowej, deszczowej niedzieli wracają ze spotkania ze znajomymi, zmierzałem w stronę sklepu. Niby nic takiego.
Po drodze natknąłem się na grupę bezdomnych. Prawie wszyscy byli pod wpływem alkoholu oprócz Pana K. w jasnych jeansach i Pani która stała koło mnie, wcześniej poprosiła mnie o telefon na pogotowie. Na szczególną uwagę zasługuje Pani w żółtej kurtce. Otóż na zdjęciu jeszcze siedzi. Po telefonie na pogotwie nagle przewruciła się i prwadopodobnie dostała ataku padaczki.


Oczywiście po telefonie na pogotowie przyjechali sanitariusze , oburzeni iż zostai wezwani do takiej sprawy , według nich już takich przypadków tamtego dnia  cztery i ten był piąty. A przecież są poważniejsze sprawy niż wzywanie pogotowia do bezdomnych którzy są pijani. W tym własnie momencie pojawia sie ludzka znieczulica , nie patrząc w jakim jest stanie wzieli ją za tak zwane "bety" i zanieśli ją do karetki. Ciekawe jest to ,że kiedy odjeżdżali , szybko wyjechali na sygnale.
Nie poruszył bym tego tematu w ten sposób gdyby nie późniejsza sytuacja. Otóz jeden z sanitariuszy zadzownił na policję. Zduomiony czekałem na nich , stałe jeszcze ze mną taki przypadkowy bardzo miły pan.
W tym momencie zaczyna sie akcja !
Poproszono bezdomnego Pana w jasnych jeasna o którym bylo wcześniej i Panią którą nie wiadać na załączonych fotografiach. Wielokrotnie z brakiem szacunku się do nich odnoszono. Mało tego , po sprwadzeniu ich. Panowie mundurowi kazali okazać dokumenty potwierdzające naszą tożsamośc oraz "teleofny" aby sprawdzić czy nie są kradzione. Kolejnym fajnym epizodem w tym jakże przemiłym spotkaniu było przeszukanie ! :)
Otóż byłem z plecakiem a pan aspirant kazał mi otworzyć plecak , bo pewnie miał bym go wypchanego po brzegi trawą i nie wiadomo czym. Tak zwane "przepyranie"
Najbardziej z tej całej sytuacji razi mnie właśnie ta znieczulica i brak kultury w takim zawodzie. Ja staram się zrozumieć wszystko ,że mają taki zawód ale nie brak kultury i poszanowania godności dla drugiego człowieka ?!
Sądząc po ich zachowaniu i dziwnych odpowiedziach na niektóre pytaina można się domyślić ,że nie mają zbyt wielkiego ilorazu inteligencji stąd wynika ich obecna sytuacja.
Tak ,że moi drodzy , jeśli nie pomożecie możecie oberwać za brak udzielenie pomocy z drugiej strony jeśli pomożesz komuś to i tak przyczepią się do Ciebie. Zajmują się takimi bzdetami , stracili godzinę gdzie w tym czasie gdzieś w Lublinie złodzieje pewnie harcują ! :)
Z tego powodu od dziś podchodzę do roli policji oraz jeśli zobaczę jakąś nieciekawą sytuację od razu dzwonię na policję dodając im "roboty".
Na koniec chciał bym dodać ,że Pan K. który stoi z kulą na pierwszym zdjęciu w późniejszej rozmowe okazała się bardzo mądrą i wykształconą osobą, niekiedy widzę go w miejscu tamtej sytuacji i dam te 2 zł lub kanapkę. Pamiętajcie ,że zawsze lepiej jest pomóc i mieć świadomość tego, że pomogło się człowiekowi.

Pozdrawiam i zachęcam do obywatelskiej postawy.
Kamil :)

poniedziałek, 17 listopada 2014

Pozwól nic nie mówić tylko zasnąć.



Jest to drugi z trzech wpisów nawiązujący do : "Tyle szczęścia w całym mieście"



  Cierpienie  to według regułek doznanie braku lub straty, doświadczonym przez osobę.
Tak na prawdę cierpienie jest codziennym elementem naszej szarej egzystencji przynajmniej ja tak uważam ,codziennie ktoś z nas doznaje nawet najmniejszych przykrości.  Chrześcijanie w swoim cierpieniu mówią zwykle "Bóg mnie doświadcza" . Z tym stwierdzeniem nie każdy człowiek się zgodzi aczkolwiek w swej prostocie jest słuszne. Katolik nauczył się lokować swoje cierpnie w Bogu. Lecz jak to traktują ludzie w wieku 17-25 lat ? 
Mam pewną tezę lecz nie wiem czy jest słuszna ,z  mojego punkty widzenia wiele ludzi którzy zostali zranienie i strasznie cierpieli szukają swojego "pocieszyciela" - "pocieszycielki" nie potrafiąc tym samym jasno ukierunkować swoich uczuć - co skutkuje tym iż rani się drugą osobę.Aczkolwiek ludzie też potrafią znaleźć ukojenie swoich skołatanych nerwów w drugiej osobie.Nie wątpliwie kiedy doznajemy cierpenia nasza psychika ulega zmianie, większej lub mniejszej. Najgorszą bólem dla młodego człowieka jest śmierć bliskiej mu osoby lub rozstanie.Życie pisze nam różne scenariusze a standardowych z nich jest rozstanie kied to jedna z osób przeżywa straszne męczarnie. Najczęstszym powodem wielu wypadków i problemów jest chęć zrobienia "czegoś" z sobą po utracie kogoś bliskiego, gdyż wtedy automatycznie świat nam się wali a grunt sam osuwa się z pod nóg. Inni też po prostu zamykają się w sobie i robią się zgorzkniali. Jak widać cierpienie może wywierać na nas różny wpływ, niekiedy pozytywny lecz najczęściej jest on negatywny.
Pewnie wiele innych ludzi uważa,że nie ma bólu bez cierpienia, to tak jak by jezioro nie mogło istnieć bez wody. Każdy chciał by być szczęśliwym , nie martwić się niczym i żyć dostatnio. Lecz zauważmy, cierpienie uświadamia nam szczęście i na odwrót. Można by stwierdzić,że te dwa przeciwstawne do siebie stany emocjonalne nie mogę istnieć bez siebie.


Jeden typ ludzi strasznie mnie denerwuje , mianowicie są to sadyści , którzy uważają ,że najważniejszym doznaniem jest cierpnie, już wcześniej pisałem o autoagresji tak samo dla osób z tym problem , ból prowadzi do ukojenia ich nerwów oraz problemów z którymi nie mogą sobie na zwykły sposób poradzić. Oczywiście nie odnosi się do do wszystkich ludzi tylko do danych przypadków.

Reasumując tak jak napisałem na początku ból towarzyszy nam przez całe życie i towarzyszyć będzie.Czasami cierpienie , brak akceptacji oraz ból odnajduje odzwierciedlenie w tekstach młodych ludzi dla tego osobiście zachęcam do przeczytania choć jednego utworu z tego bloga. http://altairsonofdarkness.blogspot.com/

Pozdrawiam
Kamil :)

sobota, 15 listopada 2014

"Tyle szczęścia w całym mieście"



Dzisiejszy wpis będzie trochę inny niż poprzednie ze względu na to co rodzi się w mojej głowie przez ostatnie dni. A także jest maleńkim ukłonem w stronę ludzi dzięki którym się uśmiecham i dają mi szczęście. Te wpis jest dopiero pierwszy z cyklu trzech wpisów i będą stanowiły jedną całość. Dedykuję te wpisy moje dobrej znajomej, aby pokazać ,że jednak rodzaj męski nie jest aż tak beznadziejny ;)

  Szczęście jest emocją, spowodowaną doświadczeniami ocenianymi przez podmiot jako pozytywne. Właśnie tak naukowo określa się definicje szczęścia.
W dalszej części wpisu postaram się przekazać wam trochę informacji jak to wygląda z mojego punktu widzenia. ( Nastolatka )
Jak pewnie niektórzy z nas wiedzą ,że rozróżniamy trzy typy postawy człowieka.
Pierwszy typ to tzw. znużeni ( pesymiści) - Dla nich istnienie oraz egzystencja na tym świecie jest omyłką lub czymś skazanym z góry na niepowodzenie. Uważają, że zostali wplątani w coś na co nie mieli ochoty. Zastanawiają się po co TO wszystko. Do czego potrzebna jest nam nauka ? Do czego jest nam potrzebna wiara ? Do czego są nam potrzebne maszyny ? Przecież mogli byśmy żyć bez tego i stać w miejscu. Dla nich istnieje stwierdzenie ,że lepiej bytować w mniejszych wymiarach niż w większych a najlepiej było by wcale nie istnieć.
Drugi typ to poszukiwacze przygód  - Ludzie tego pokroju to jednym słowem tacy którzy żyją chwilą. Starają się nasycić czymś i przestać, możemy to określić jako perpetum mobile. Oni po prostu rozkoszują się każdym momentem swojego życia oraz elementami przyrody tak jak by już jutro mieli by nie istnieć.
Trzecim typem ludzi są "żarliwcy" - Chodzi mi głownie o to ,iż życie dla takich osób jest to doskonalenie się , odkrywanie siebie na nowo oraz pięcie się do góry. Najważniejsze w życiu jest to aby stać się "kimś więcej" zaznaczyć swoją obecność w tym jakże niekiedy ponurym świecie. Niektórzy też mogą się nabijać się z tej postawy ale pamiętajmy ,że to właśnie dzięki takim ludziom istnieje np. facebook, telewizja , internet, można by wymieniać w nieskończoność.

  Jak już na samym początku napisałem o szczęściu , właśnie teraz zmierzam do sedna mojego wpisu. Chyba każdy z nas był chodź przez chwilę szczęśliwym , jest to wspaniałe uczucie i tak ulotne jak liść na wietrze. Dajmy na to, pierwszy pocałunek dwojga zakochany. Dla tej pary jest to nie do opisania, są w siódmym niebie i czują się wspaniale wydaje im się ,że już lepiej być nie może. Zdobyli kres swojego szczęścia, lecz nagle po jakimś czasie to pryska. Chciał bym też przytoczyć przykład z mojego życia. W mojej rodzinie miały miejsce narodziny dzidziusia, kiedy okazało się ,że wszytko jest w porządku, dzieciak jest zdrowy, każdy odetchnął z ulgą. Teraz mały jest dla wszystkich ogromnym zastrzykiem szczęścia, każda jego czynność, uśmiech, płacz jest powodem do uśmiechu. Oczywiście dla mamy jest to szczęście na całe życie i przy tym pozostaję.
   Aby być szczęśliwym uważa się ,że człowiek musi zaspokajać swoje potrzeby. Chodzi mi tu dokładnie o miłość. Czasami to ona daje nam największe szczęście ale też wiele cierpienie. Jednym z naturalnych rodzai szczęścia jest tak zwane szczęście rośnięcia inaczej kochania to ono dodaje nam skrzydeł. Szczęścia jednoczenia się z kimś innym , połączenia dusz i osób takich które całkowicie będą się dopełniać i łączyć. Szczęście to nie odłączy element miłości , która łączy ludzi. Pozwolę sobie przytoczyć przykład z życia wzięty otóż państwo Maria i Piotr Curie , znaleźli swoje szczęście w "przygodzie z radem" wiedzieli jednak ,że w tym wypadku ich dokonanie oraz życiowy sukces wiąże się jednocześnie z utratą życia. Ilu z nas by tak potrafiło ? Szczerze mówiąc mało jest takich ludzi.

   Porzućmy jednak teorię. A powiedzmy trochę o faktach aby być szczęśliwym nie możemy wybrać najłatwiejszej z dróg. Szczęście to wynik tego co udało nam się wewnętrznie osiągnąć rozwijać swój intelekt lub wartości moralne. Kluczowym elementem, który doprowadza nas do takiego stanu jest wyzbycie się wszelkiego egoizmu. Jedyna miłość która daje szczęście jest najtrudniej uchwytna i wyraża się w postępie duchowym. Obecnie istnieją dwa ogromne nurty które domagają się tylko tego aby je połączyć a jest to nurt naszego postępu a także wielkiej miłości. Osobiście staram się odnaleźć w kimś nurt postępu ponieważ jestem dość specyficznym człowiekiem , być może z zaburzeniem własnej wartości intelektualnej. Osobiście znam swoją cenę i swoje możliwości ,którym mogę sprostać. Dla tego też uważam się za 100% żarliwca , błądziłem w życiu nie raz ale teraz postawiłem sobie w życiu jeden ważny cel na którym skupi się jak na razie moja najbliższa przyszłość. Zachęcam też Ciebie czytelniku / czytelniczko aby nabrać wiatru w żagle i iść uparcie do przodu w poszukiwaniu własnego JA, o ile już tego nie osiągnąłeś. Pamiętaj ,że poszukując szczęście musisz na początku znaleźć go w sobie i w tym co sprawia Ci radość, nie poddawać się i walczyć. !

Pozdrawiam
Kamil :)


poniedziałek, 10 listopada 2014

Była chłodna.




   Autoagresja to dla wielu nieznane pojęcie. Ale tylko jako pojęcie. Są to bowiem działania mające na celu spowodowanie sobie psychicznej albo fizycznej szkody. Istnieją jej różne skutki: te najbardziej drastyczne to m.in. samookaleczanie i samooskarżanie. Brzmi już trochę bardziej znajomo, prawda?

   Dla mnie osobiście, jako dla 18-latka, jest to zabijanie swojej psychiki oraz samego siebie na raty. Nieraz dotąd, póki nie dojdzie do najgorszego. Osobiście nie mam problemów z autoagresją, lecz znam kilku ludzi, którzy cierpią na tę "dolegliwość". Ciężka sprawa.  Nie skończysz z tym z dnia na dzień tak samo jak alkoholik nie skończy z dnia na dzień z piciem wódy , a palacz z palenia fajek. Podejmowanie prób skończenia z tym od razu spełzną na niczym, nic tym się nie osiągnie. Przeciwnie, po jakimś czasie może być jeszcze gorzej. Do świadomości człowieka musi chyba dotrzeć to, że zawsze jest jeszcze jedno wyjście, lepsze rozwiązanie. Bądźmy szczerzy: żyletka nie rozwiązuje problemów, tylko je pogłębia. Jeden ze znajomych – psychiatra – podsunął kiedyś swojej pacjentce pomysł: zrobić listę priorytetów, którymi będzie się kierowała i zakoduje w głowie, aby nie zależnie od huśtawek nastroju nie popaść w obłęd, lecz mieć punkt zaczepienia. Bo właśnie wtedy,  kiedy go nie mamy jest znacznie trudniej i wtedy zaczyna się "jazda". To brak takich priorytetów powoduje zgubne myśli, „cięcie się” itp.  Czasami mam wrażenie ,że takie osoby czekają na "cud". Z jednej strony chcą wyjść z tego, z drugiej zaś coś im nie pozwala. Niestety tak jak pisałem wcześniej: im dłużej siedzisz w swoich problemach przez które cierpisz, tym większego wysiłku będzie wymagało wyjście z "tego".  Ucieczka nic nie daje, a jeśli już to tylko na "jakiś" czas. W tym czasie ryzyko wzrasta.  Pewna bardzo mądra osoba powiedziała mi kiedyś ,że "najgorsze jest przyzwyczaić się do bólu". Wraz ze wzrostem ryzyka wzrasta prawdopodobieństwo zrobienia sobie poważnej krzywdy.
Co daje samo okaleczenie? Czy kiedy się zgnoisz będzie "Ci" lepiej ?
 Potrzebujesz tego ? Chcesz się ukarać ? Za co ?
Czasami się układało. Bywało lepiej, ale też i gorzej. I wtedy zwykle kończyło się tak samo…
Coś pcha tych ludzi do takiego czynu. Bezradność? Może czasem rozgłos? Jest mi strasznie trudno przyglądać się biernie czemuś takiemu. Ludzie którzy mnie znają wiedzą ,że jestem porypaną personą i czasami pakuję się tam, gdzie nie powinienem.  Wiem jedno: kiedy  ktoś bierze żyletkę do ręki, to daje to tylko chwilową ulgę i jeszcze większy dół później. Więc po co się chlastać ? Są lepsze , mniej bolesne rozwiązania. Ktoś ma piwo , ktoś inny szlugi a ktoś żyletkę.  Lecz w dalszym ciągu nie wiem po co masakrować i kaleczyć własne ciało. Jedno jest pewne , nie potrafię przyglądać się z boku kiedy coś takiego się dzieje. 


Ludziom którzy to czytają , znają ludzi z takimi problemami lub sami w tym siedzą:
 Najważniejszą rzeczą jest odnalezienie w kimś oparcia, odsunięcie od siebie myśli które mogą mieć poważny wpływ na poprawne funkcjonowanie. Znajdźcie coś, co będzie waszą pasją, hobby. Najgorszym błędem jest tkwić w bólu. 
Musicie otworzyć się na to co was nurtuje , nie bójcie się pójść na terapię lub do psychologa. TO na prawdę pomaga i może uchronić was od realnej utraty życia poprzez głupi błąd.


Apel do rodziców czytających ten wpis:
Spędzajcie ze swoimi pociechami jak najwięcej czasu, rozmawiajcie i co najważniejsze: nie bójcie się okazywać uczuć. Wtedy dziecko ma pewność ,że jest ważne dla kogoś i najpewniej nie posunie się do drastycznych środków aby zwrócić na siebie uwagę. Nastolatki które zaczęły to robić, nie wiedziały jakie to poniesie za sobą konsekwencje a rodzicie się nie interesowali. Wtedy kiedy oni oglądali telewizję, ich syn / córka za ścianą się okaleczali.





Kilka słów na zakończenie: nie napisałem tego tylko dla siebie , ale też ku przestrodze czytających. Przy okazji chciałbym zwrócić uwagę na poważny problem dotykający nastolatków oraz ich rodziny. Nie nakazuję niczego. Są to po prostu moje przemyślenia na dany temat oraz czysta obserwacja. Zachęcam do dyskusji.

Pozdrawiam
Kamil ;)

Miłość, bo tak.




Skąd pomysł żeby to napisać ?
Hmm pojawiła się myśl napisania tego co czuję, może akurat mi wyjdzie.
Zaistniała we mnie chęć takiego pofilozofowania sobie. Czy jest to mądre, ta sprawa podlega dyskusji. Wyrażam tylko moje zdanie i próbuję popierać odpowiednimi przykładami.

Zacznijmy może od z pozoru błahej sprawy jaką jest miłość.
Dla niektórych miłość jest czymś bardzo ważnym a dla innych to tylko zabawa. Tak jest chociaż często sami sobie zaprzeczamy. Nie możemy zmieniać przeszłości, a mimo to większość ludzi zadręcza się myśleniem „co by było, gdyby?”. Dajmy na przykład dwoje ludzi, szesnastolatków, którzy są sobą zauroczeni. Obydwoje chcą się poznać i często wychodzą z założenia, że może coś z tego wyjdzie.
Ale czy tak jest naprawdę? Czy może tylko jedna strona wyraża chęć pogłębiania tego uczucia a druga to olewa? Myślę, że to wszystko zależy od osobowości ludzi którzy działają pod wpływem tegoż uczucia. Dla niektórych miłość jest czymś ulotnym, czymś do czego nie warto się przywiązywać, zazwyczaj twierdzą tak osoby które zostały zranione lub nigdy nie chciały być otwarte na miłość, wychowane w surowych warunkach pod okiem ordynarnych rodziców. Nie twierdzę, że każde dziecko przeżywa swoje pierwsze zauroczenie płcią przeciwną już w okresie szkolnym, ale zazwyczaj tak jest. Dla wielu ludzi wtedy właśnie zaczyna się poznawanie drugiej osoby, robienie wszystkiego, aby być dostrzeżonym przez obieg westchnień.
Dziecko zazwyczaj przechodzi trzy etapy w szkole: szkoła podstawowa, gimnazjum i w końcu szkoła średnia kiedy młody człowiek staje się już dorosłym człowiekiem. To właśnie w tym okresie takie rzeczy najbardziej odbijają się echem.
Wiele nastolatków traktuje to jak przygodę. Bo po co przywiązywać się do drugiej osoby, skoro można się zabawić i żyć w tak zwanych wolnych związkach, gdzie człowiek robi co mu się podoba za przyzwoleniem drugiej osoby, która jest dla niego tylko czymś na gorsze dni?
Sami nie wiemy co mamy zrobić, czy to wszystko jest czegoś warte czy nie. Gramy na uczuciach innych, aby przekonać się na ile jesteśmy zdolni do kłamstwa. Niektórzy perfidnie bawią się uczuciami drugich nie bacząc na to, co się później stanie. Wiele nastolatek jak też nastolatków użala się nad swoim losem, to prawda. I nikt temu nie zaprzeczy. Mówi się wtedy, że dla nas młodych to życiowe rozterki. Dla nas życiową rozterką może być ból sprawiony przez drugą osobę, a dla innych utrata rodziny, domu, czegokolwiek. Ale my tego nie rozumiemy, bo nam się nic takiego nie przytrafiło. Dopiero wtedy gdy stajemy się coraz starsi i próbujemy to wszystko zrozumieć, nagle wszystko układa się w całość. Oczywiście niektórzy zaprzeczą i powiedzą, że tylko słabi użalają się nad swoim losem i nic z tym nie robią. Tak jest po części. Osoba która tak mówi, chce pomóc tej drugiej, najczęściej przyjacielowi który jest zrozpaczony. Ale sam do końca nie rozumie lub nie wierzy w to co mówi. Wszystkie problemy świata stają się niczym przy utracie ukochanej/ukochanego lub po zranieniu poprzez rozkochanie w sobie drugiej osoby. Są też związki dla których najważniejszą, niemalże fundamentalną wartością jest szczerość. Takie związki trwają, mimo wszystkich wad i przeciwności. Starają się naprawiać wszystkie błędy, które popełnili, a nie kończyć związek i mówić: „z nami koniec”. Osoba która tak mówi, nie może powiedzieć o sobie, że kocha, bo to nie prawda. Gdyby miłość była dla niej czymś ważnym nie zakończyłaby tego w taki sposób. Mówi się, że to kobiety zawsze są pokrzywdzone przez facetów, oczywiście często tak jest i nikt temu nie zaprzeczy, lecz to wszystko działa w dwie strony. Często możemy spotkać się ze zdaniem wielu kobiet ,że mężczyźni to tylko maszynki do seksu, które nie mają uczuć. Błąd! Mogę powiedzieć to z pełną świadomością ,że faceci są bardziej uczuciowi niż niejedna kobieta. W skutek tego narasta później problem alkoholizmu, bo dlaczego pijemy? Najczęściej dla towarzystwa i po to aby zapomnieć. Kobiety natomiast przeżywają to inaczej, popłaczą i po jakiś czasie znów tkwią w związku który jest dla nich przygodą. Wiele mówi się o galeriankach, które często sprzedają swoje ciało najczęściej za ubrania lub inne drogie rzeczy. A tak naprawdę nikt nie wie co nimi kieruje. Każdą z dziewczyn popycha coś innego, każda z nich to inna historia. Często takie dziewczyny są odrzucane przez środowisko, a wszystko zaczyna się od szkoły, gdzie prawie zawsze występuje podział na lepszych i gorszych. To właśnie wtedy decydują się postępować tak, a nie inaczej. Wiele ludzi pomyśli, że robią to bo są biedne lub chcą pokazać na co je stać. Nie prawda. One chcą pokazać, że też potrafią dopiąć na swoim. Pozostawiając sprawę galerianek powiedzmy sobie, jak teraz okazywanie miłości wygląda. W XXI wieku coraz mniej mówi się o miłości do drugiej osoby, coraz częściej gdy rodzice pytają dzieci jak było w szkole, dziecko odpowiada „dobrze” i na tym kończy się cała rozmowa. Wtedy dziecko idzie przed komputer i zamyka się w wirtualnej rzeczywistości. Czasami będąc upokarzanym zamyka się w sobie, bo boi się powiedzieć o tym własnym rodzicom. Nie zawsze tak jest. Są rodzice, którzy kochają się, wspierają, tworzą wielodzietne rodziny, które opierają się na jednym z fundamentów jakim jest miłość. Przekazują ją później swoim dzieciom, pokazując tym samym, aby nie wstydzić się okazywać uczuć.
Przypominam, że post nie ma na celu obrazy innych ludzi , jest to tylko luźna sugestia tego co obserwuję u niektórych , a nie u większości osób.
Na tym już chciał bym zakończyć swój wpis. Tylko od was zależy czy kolejne wpisy będą miały miejsce.

Pozdrawiam
Kamil :)