niedziela, 27 marca 2016

Ciepły podmuch


Wszystko się zmieniło, niektóre rzeczy na lepsze nieco inne na gorsze. Dziś przeżywamy dzień Zmartwychwstania Pańskiego. Wracasz, a widok Twój znajomy bardziej niż własny uśmiech widziany w cudzych oczach. Wracasz, a ja mimowolnie otwieram ramiona. To dla Ciebie. Czekam na Twoje przyjście. Teraz jest tak, jak widać w moich oczach.
Spaceruję znanymi ścieżkami, po raz kolejny. Cieszę się każdym oddechem, podziwiam widoki, podziwiam to co stworzyłeś. Wielu z nas ma możliwość dostrzegać rzeczy, które są niedostrzegalne dla innych. Dziękuję Ci za to o słodki Boże. Dzięki Tobie podnoszę się na nowo, mój umysł wraca na tor pozytywnego myślenia



Świat nie jest już tylko paletą czarno-białych barw. Każdy liść pod moją nogą, każde dotknięte drzewo, każdy podmuch wiatru pozwala mi się oczyścić. I spojrzeć na wszystko na nowo. Jest już i tak dobrze lecz liczę na to, że z każdym dniem będzie lepiej. Wiem i przygotowuję się na długotrwały stan monotonnego czekania. Wiem, że na końcu tej drogi czeka słodkie ukojnie, stan euforii, niepohamowanej radości i miłości. Dzień po dniu, bezgłośnie, jakoś to przejdę, sekundy gonić się będą, one w biegu, dzień w biegu, ja w biegu. Czułeś kiedyś, jak czyjeś słowa w Tobie kiełkują? Jak rozrywają ci żyły. ale nie odczuwasz cierpienia, nie odczuwasz żadnego bólu, bo niby dla czego miałbyś go czuć, skoro na miejscu starych,brudnych żył, tworzą ci się nowe, ze złota szytego boskimi nićmi? Czy kiedykolwiek nie mogłeś uspokoić kącików ust, i mimo wszelkich starań, one wciąż sprzeciwiały się grawitacji? Myślę, że dzisiaj masz mi czego zazdrościć. Cokolwiek robiłem, to znika. Palę stare kartki z kalendarza, mało tego! Palę cały kalendarz, szkoda mi czasu na spoglądanie w tył, gdy czas za horyzontem pyszni się w zachwycie. Co by się nie działo, zawsze w przód, choćby nogi podwijały się i zaplątywały w chaszcze, choćby wszystkie kciuki skierowane były do dołu. Deszcz z piór. Szczęście na podłodze. Wszystko do dla Ciebie. Ze wszystkiego można się podnieść, wystarczy podnieść głowę. Mieć chęci i przyjaciół którzy będą przy Tobie choćby cały świat się palił. Bo tacy ludzie to skarby.
Pamiętaj, cierpienie i szczęścia idą w parze, Twoim zdaniem jest czerpać ze szczęścia pełnymi garściami i dostrzegać najmniejsze rzeczy. Teraz w Twoim życiu panuje głucha cisza, która przeistacza się w świadomość. Świadomość natomiast w odmienny tok myślenia. A czas, który Ci towarzyszy tylko w tym pomoże. Czas leczy wszelkie rany, nie marnuj go na byle co, gdyż czas jest Twoim największym sprzymierzeńcem. To co było złe niech odejdzie. Niechaj zostanie tylko momentem spadający w otchłań przeszłości, odbijający się o ściany studni wspomnień. To tylko przeszłość. A ty masz przed sobą drogę. Skup się i dąż zawzięcie do celu. Żyj rzeczywistością.
Można budować coś latami. Kształtować to, śnić o tym, marzyć i niemal nieustannie o tym myśleć. Można tak wykreować sobie sens życia. Kłody rzucone pod nogi same znikają. Słońce śmiało oświetla drogę, deszcze jest tylko ciepły i przyjemny, tęcza nieustannie mu towarzyszy. Wszystko będzie dobrze. Wszystko się ułoży - lepiej, czy gorzej, zawsze jednak. Siła tkwi w ludziach, nie rzeczach. Siła tkwi w duszy, nie ciele. Siła jest tylko kwestią wewnętrznej równowagi. Wszytko zależy od nas samych. My - nikt inny - mamy w rękach klucz do szczęścia. Spójrz w dłoń. Co widzisz? Tak, tylko dłoń. Bo kluczem jesteś ty sam. Postaraj się odnaleźć to szczęście w sobie. Tam jest jego źródło. Tam żyje spokój. Tam jest ukojenie. Wsłuchaj się w siebie. Zobacz, jaki świat jest piękny. Ja to zobaczyłam. Poczułam. Zrozumiałam. Odnalazłam. Szkoda tylko że...




Na końcu tej drogi, czeka moja Arka. Którą będę przemierzał świat do końca swoich dni. Ty też poszukaj swojej bezpiecznej przystani, swojej Arki i ruszaj w świat, nieść dobrną nowinę, dawać otuchę reszcie świata. 






piątek, 25 marca 2016

Wznieś się ponad wszystko.

Witam was serdecznie, z góry przepraszam was za tak długą nieobecność na moim blogu. Była ona podjęta z dwóch przyczyn jednej zależnej i drugiej niezależnej ode mnie. Jedna z nich to brak weny do pisania wpisów które być może w niektórych wypadkach doprowadzały ludzi do łez natomiast drugim powodem był brak czasu, ciągła gonitwa. Postanowiłem też zmienić samą koncepcję pisania tegoż bloga która powstała w moim zamyśle. Myślę, że wam się spodoba.


      Przechodząc teraz do sedna, niektórzy z was weszli na bloga z przypadku. Los lubi płatać nam różne figle, czasami dostajemy ciosy, których nawet nie czujemy lub też takie po których ciężko jest nam się zebrać. Nie zawsze masz chęć wstawać, nie zawsze jest kolorowo. Aczkolwiek jak to się mówi "zawsze po burzy wychodzi słońce". Zawsze tak jest! Kiedy już się podniesiesz będziesz bardziej ostrożniejszy. Lecz czy zdajesz sobie sprawę, co jest najważniejsze? Na prawdę odrobina chęci, by nie obrócić tego w perzynę. By nie zapomnieć, po co się wstało z tego dołka. Zawsze znajdzie się druga osoba, która nie chcę Twojej klęski, Twojej porażki. Zależy jej na Tobie. Pamiętaj o tym cały czas, nie możesz tego zapomnieć choć byś był w nie wiadomo jak skrajnej sytuacji. Ludzie wbrew pozorom to bardzo dobre istoty, którym brak chęci lub po prostu boją się. Na pewno znasz powiedzenie, że każda moneta ma dwie strony, podobnie jest ze wszystkim co dzieje się w naszym życiu. Musisz tylko wybrać  którą z nich - tą jasną i radosną czy pochmurną i przygnębiającą dostrzeżemy. Uświadomiłem sobie, że tak na prawdę wybrałem niewłaściwą stronę monety, kiedyś będąc w związku czułem pozorne szczęście ale nie przyćmiewało ono smutku.
Dzisiaj już wiem na pewno, jestem po właściwej stronie monety! Moje szczęście ma już imię, mojemu szczęściu na imię Klaudia, nasze drogi skrzyżował sam Bóg. Wierzę w to codziennie, ostatnio jeszcze mocniej, połączyły nas wystawiane w szkole jasełka i wspólna scena w której obydwoje zagraliśmy. Właściwie od tego wszystko się zaczęło, przyszła znikąd. Niczym czysta poranna rosa, nieskazitelna. Obydwoje wiedzieliśmy, że to jest to.
Kiedy nie było jej w moim życiu nie umiałem pisać optymistycznych postów. Czasami naskrobałem coś na prawdę z czystej zasady. Przyzwyczaiłem się do monotonnej muzyki wypełniającą moje uszy, towarzyszącą mojemu nastrojowi w danej sytuacji. Aż do chwili, gdy... zrozumiałem, co jest moim celem. KTO jest moim celem. Ktoś, kto nawet w myślach pojawia się nieproszony, a w snach gra pierwszoplanowe role. Teraz jednak jestem już pewny swojego zdania - tylko TY zasługujesz na posiadanie klucza do mojego serca. Tylko TY i Bóg.

   Może z twojego punktu widzenia czas tracony na wygłupy nie ma sensu. Ale dla mnie jest ukojeniem i radością. Postanowiłam już. Teraz nie liczy się nikt inny. Jeżeli ona odejdzie, to odejdę i ja. Jeżeli ona umrze, umrę z nią. To po prostu normalne. Nie potrafiłbym bez niej żyć. Mam chodzącego anioła pod nosem. Teraz zmądrzałem. Lżej iść, gdy wiesz już, na czym stoisz. Lżej, gdy zrzuciłeś nieco zmartwień z bagażu wspomnień. Lżej, gdy zrzuciłeś z siebie jarzmo wszelkich niepowodzeń i zmartwień które Cię trzymały w uścisku.Życie jest na prawdę piękne tylko trzeba umieć z niego czerpać i mieć kogoś przy sobie z kim możesz dzielić się tym szczęściem, radością i miłością. Rozmawiać o wszystkim z pewnością, że ta druga osobie zostanie przy Tobie mimo wszystko, nie ważne jakby Ci się waliło życie, było by Ci trudno. Całe zło tego świata, cała ta
zaprzepaszczona szansa na lepsze jutro jest teraz lekcją, prześwietlającą mi drogę. Nie zatrzymam się. Niech się wali, niech się pali, niech na piach padają stulenie dęby, niech wieje i grzmi, niech wszystko staje się klęską - ale nie ja. Chwytam to, co los mi wręcza. Chwytam szczęście, które smak ma powietrza i ocean w oczach. Chwytam szczęście, które swoim dotykiem koi każdy ból. Mam w sobie siłę. Czuję, jak napełnia mnie od stup do głów. Czuję tą chwilę, doświadczam czegoś pięknego. Dla was to być może nic takiego.Dla mnie to energia napędowa na cały dzień. Dla mnie to coś, czego brakowało mi najbardziej. Pamiętaj wiara czyni cuda - nie tylko ta w Boga, ale też w małe,rzeczy niosące radość. Uśmiech jest jednym z tych cudów. Spotykany na co dzień, a tak niedoceniany. Siła tkwi w duszy, nie ciele. Siła jest tylko kwestią wewnętrznej równowagi. Wszytko zależy od nas samych

     Nie uratujemy świata sami, nie spadnie nam gwiazdka z nieba, doba nie będzie trwała dłużej, a noc nadal pozostanie ciemna, życie krótkie, a pogrzeby smutne.
Dlatego uśmiechnij się teraz. I bądź tylko sobą. Nikim innym. Jesteś kowalem własnego losu, od Ciebie zależy jak będzie wyglądało Twoje życie. Zaczynasz z czystą kartą.
Do dzieła !