czwartek, 26 lutego 2015

Think positively !

Witajcie :)

Dzisiejszy wpis będzie nietypowy, jakiś czas temu postanowiłem zebrać się w garść i zrobić coś z własnym życiem. Miałem dość rutyny, użalania się nad swoim "nędznym" losem. Do momentu kiedy w którym uświadomiłem sobie, że życie jest zbyt krótkie aby stać w miejscu. Każdy dzień wnosi coś nowego i innego. Patrząc w przeszłość myślę, że bałem się dorosną i sam się pogubiłem.
Dorosłem do pewnych rzeczy i radzę sobie znacznie lepiej jako "pan własnego losu". Zmieniam podejście do wszystkiego i sposób myślenia oraz patrzenia na świat. Staram się emanować poz tym emanuję pozytywną energią i zarażać nią innych. Aby wprowadzić trochę światłą w szare i rutynowe życie innych.
Tak więc mądrzejszy z większym bagażem doświadczeń rozpoczyna nowy rozdział w życiu !

Zacząłem ćwiczyć - nie można całe życie być suchoklatesem !
Jestem na razie uczniem klasy III Technikum a już za rok po maturach planuję miesięczny survivalowy wypad dookoła całej polski, czyli trzy tysiące kilometrów, ponad miesiąc poza domem z pewną dobrze znaną mi kobietą, która jest gotowa podjąć się takiej wyprawy z tak pozytywnym wariatem jak ja !
Trzeba realizować swoje sny i plany w życie !




W każdym człowieku możemy dostrzec jego zalety nawet w tych najbardziej zepsutych do szpiku kości. Zadacie sobie pytanie. Tylko ciekawe jak ?  Receptą na szczęście jest optymizm !
,,Jeśli chcesz zmienić świat, zacznij od siebie." Gandhi te słowa muszą się stać TWOIM życiowym credo, poprzez pracę nad sobą wszystko jest możliwe. Zacznij doceniać siebie, każde swoje niepowodzenie obracać w lekcję, świętuj swój każdy najmniejszy sukces. Ważne też jest środowisko w jakim przebywasz, kluczowe jest tutaj otaczanie się wartościowymi ludźmi, ziewanie jest strasznie ale to strasznie zaraźliwe tak samo jest z uśmiechem, uśmiechem zrazić jest znacznie prościej. Nigdy nie możesz oceniać ani porównywać sobie poprzez pryzmat innych, zawsze są tacy którzy są w czymś od Ciebie lepsi a Ty musisz po prostu na to lać i iść dalej z podniesioną głową. Nie rozmyślaj o tym co minęło, to kawałek historii którą tworzy życie. Nie rozmyślaj czego lub kogo Ci brakuje. Nie masz nic do stracenia, próbuj udzielać się jak tylko możesz i być aktywnym. Doceń to co masz, dom, ciepły posiłek, dobre buty, kurtkę bo niektórzy nie mają nawet tego. Ciesz się tym co masz i ucz się szanować te rzeczy. Dbaj o siebie, może to zabrzmieć trochę dziwnie ale dbaj o siebie tak jak byś dbał o swoje dziecko. Czy chciał byś aby cały czas odżywiało się w fastfood'ach i jadło śmieciowe żarcie? Wszystko jest dla ludzi, wyciągaj wnioski z każdego upadku jaki przeżywasz na swojej drodze. To cię wzmacnia i napędza.
Żyj teraźniejszością, nie patrz w tył! Zmiany są nieuniknione, świat jak i Ty idziesz na przód, pozwól sobie na spontaniczne działania nie bacząc na konsekwencję. Jesteś tym kim jesteś.
Kluczem do tego wszystkiego jest SAMOZAPARCIE. Sprzeciwić w sobie ten zły głos który trzyma nas przed komputerem. Wstać z przed biurka i wyruszyć w szeroki świat, który kryje wiele możliwości. 


Po prostu bądź sobą, wkładaj na siebie to w czym czujesz się dobrze, nie kupuj czegoś do czego nie jesteś przkonany/a. Staraj się być oryginalnym, zaszalej w cichlandzie jeśli nie masz kasy na markowe ubrania, nie jeden ciuch budził zachwyt w oczach ludzi w przypadkach które zanm.
Nie użalaj się nad swoim losem, płacz gdy sytuacja tego wymaga a potem weź głęboki wdech i do roboty, ostry progres.
Myśl o sobie, myśl pozytywnie !

Pozdrawiam Kamil :)

piątek, 13 lutego 2015

Wróć jeśli pamiętasz

" Nawet jeśli tracili czas, to tak naprawdę nigdy go nie tracili, bo czas spędzony razem nigdy nie mógł być straconym."

 Wiecie jak to się mówi - motywacja to priorytet do działania. To właśnie ona napędza nas do wszystkiego. Co jeśli tej motywacji braknie? Kiedy brak nam siły aby wstać z łóżka i normalnie funkcjonować. Co jeśli zabraknie nam tej drugiej połówki dla której byliśmy gotowi poświęcić życie.. nic nie trwa wiecznie, nawet najpiękniejsza bajka potrafi skończyć się bez happy endu. A para wcześniej kochających się dwojga ludzi oddaliła się od siebie i prawie się nie znają.


Wszystko zaczęło się sypać po dwóch latach związku Igora i Mileny stawali się sobie coraz bardziej obcy, pewnego dnia Igor postanowił zrobić sobie wycieczkę po kraju, zabrał ze sobą paczkę swoich znajomych korzystał z okazji tego, że Milena studiowała w Krakowie widzieli się tylko raz na jakiś czas prawdopodobnie studia były jedną z przyczyn coraz gorszych relacji między nimi. Ich życie przez minione półtora roku rozkwitało, wspólne wycieczki w góry, wędrówki czas pełen miłości i zrozumienia. Wiedzieli, że mogą na sobie polegać.Ich miłość była przykładem dla wszystkich znajomych którzy wątpią jeszcze w prawdziwą miłość, kiedy w ich związku gościł kryzys zażegnywali go w ekspresowym tempie. Trudno tu powiedzieć o związku dwóch ludzi idealnych, bo takich nie ma. Lecz w tym związku dawało wyczuć się coś niesamowitego, coś co potrafił pozwolić im się unieść trzy metry nad ziemią. I tak beztrosko mijały godziny, dni, miesiące. Aż do ubiegłego miesiąca kiedy Milena przyjechała wakacje do Warszawy, mieli je spędzić razem. Lecz Igor wiedział, że kogoś poznała. Nie dziwiło go to. Była piękną wysoką blondynką z poczuciem humoru i poczuciem własnej wartości. Ostatnio wolała spędzać więcej czasu na rozmowie przez telefon niż na rozmowę ze Igorem. Miał jej to trochę za złe, ale starał się tego nie okazywać. Nie mógł dać po sobie poznać, że coś wie. Usiadł spokojnie w kuchni czekając aż skończy rozmowę. Po zakończeniu rozmowy doszło do bardzo ostrej wymiany zdań. Ubrał się i wyszedł z domu kłapiąc drzwiami. Czuł się podle. Nie mogąc uwierzyć, że mógł takim tonem odezwać się do osoby która jest dla mnie całym światem. Aczkolwiek z drugiej strony to poprawiło mu samopoczucie, wyrzucił jej to wszystko co od dłuższego czasu go gryzło. Wielu jego znajomych próbowało naprowadzić Igora aby zostawił Milenę bo nie mogą znieść jego widoku patrząc jak się męczy. Wrócił wieczorem do domu, myślał, że coś się zmieni. Wręcz przeciwnie była wesoła i radosna. Czyżby na prawdę jej już nie zależało? Czyżby robiła to specjalnie i premedytacją. Czuł się rozdarty. Nie wiedział co ze sobą zrobić, znów sięgając po papierosy. Był zdeterminowany do działania, z Jej strony uczcie do niego wygasało. Ktoś inny zabrał mu jego największy skarb i uświadomił sobie, że nic nie jest wieczne nic oprócz uczuć do niej. Dzień przed wyjazdem wybrali się na spacer. Wtedy to Igor był już gotowy, pocałowała ją i przytulił do siebie. Czułym spojrzeniem, ze spokojem na ustach oznajmił jej, że to koniec ich związku.




Igor już nie miał po co żyć, wszystko straciło sens, napisał list do mileny chwilę po tym popełniając samobójstwo. Oto treść listy napisanego po rozstaniu do Mileny.


Kochana Milenko

„ Do bram raju aż się wspiąłem żeby ujrzeć wreszcie rajski świat rzekłem - gadać chcę z Aniołem do siwego stróża spoza krat. Spytał nieba stróż o powód mej wędrówki do niebieskich bram Rzekłem chcę mieć jakiś dowód Że gdy minie czas - nie będę sam. Nie jest łatwo pojąć nawet to że co rano słońce świeci ze świat będzie jakim stworzą go niepoczęte jeszcze dzieci. Zapytałem o sens w życiu mym I o prawdę zapytałem
rzekł - mój synu problem leży w tym Żeś pobłądził życiem cały”
Sam nie wiem od czego zacząć. Ostatnie wydarzeni zmieniły nasze podejście do siebie. Wczoraj -kochająca się para gotowa za siebie oddać życie. Dziś – dwoje zupełnie obcych sobie ludzi.
Pamiętasz to rozgwieżdżone niebo na początku czerwca w Zakopanem? Kiedy to przysięgaliśmy sobie bezgraniczną miłość? Czasami sobie myślę jak pięknie było by ranić wszystkich dookoła niż próbować ich ratować, jak przyjemnie było by powiedzieć spierdalaj do osoby która chciała nam pomóc – dotrzeć do nas. Kuszące. Co z tego kiedy i tak mijamy się cały czas. Wydarzenia ze stycznia wpłynęły na pogorszenie tych relacji o które walczyliśmy. Pisząc ten list przez mój umysł przewijają się dziesiątki uczuć od goryczy, żalu, bólu po radość i miłość. Wewnątrz mnie również toczy się walka a jej wynik nie jest znany. Z jednej strony miłość, teraz czuję ją słabiej a zarazem coraz mocniej. A |
z drugiej strony rozsądek – iż takie działanie jest odpowiednie dla mnie i zaowocuje. Wspomnienia bolą najbardziej, kiedy człowiek stara się zapomnieć o drugim człowieku przez którego cierpi wszystko jest na odwrót. Nie mogę przejść  spokojnie po mieście aby nie myśleć o Tobie i nie widzieć miejsc w których razem byliśmy, spacerowaliśmy i całowaliśmy się a także przeprowadzaliśmy rozmowy. Wszędzie słyszę Twój głos i Ciebie spacerującą ze mną ulicami miasta. 
Nasza piękna i barwna historia która miała się zakończyć jeszcze lepszym happy Endem. W takich momentach człowiek uświadamia sobie, że ta tak zwana „miłość” jest nieśmiertelna i potrafi przetrwać wszystkie przeciwności losu. Tylko zadaj sobie teraz pytanie, co z tymi ludźmi dla których byliśmy przykładem ! Obierając mi możliwość bycia przy Tobie to tak jak odebrać człowiekowi tlen.
Zakończenie związku to nie jest tylko i wyłącznie moja wina, nie podjął bym tak poważnej decyzji gdybyś nie zmuszała mnie do tego swoich zachowaniem.  Największy żal mam do Ciebie o to, że nie potrafiłaś spróbować mnie zrozumieć, mojej sytuacji w domu tego, że przez Ciebie i dla Ciebie moje relacje z matką uległy pogorszeniu. Raził też brak szczerości którym mnie torpedowałaś nie mówiąc mi niektórych istotnych rzeczy dot. Twojej szkoły i życia. Jest taki moment, że nagle zdajesz sobie sprawę, że wszystko się skończyło. Naprawdę. Bezpowrotnie. Ja to czuję. I próbuję zapamiętać w którym momencie to wszystko dokładnie się zaczęło. W tej chwili zdajesz sobie sprawę, że to wszystko zdarzyło się tylko raz i nie ważne jak bardzo będę się starł to już nigdy nie poczuję się taki sam. Nie będę już nigdy więcej się czuć jak w niebie i ze świadomości iż z Twoją pomocą mogę wszystko. Tą lekcję zapamiętam do końca życia. Śmiem  przypuszczać ,że te kilka miesięcy odcisnęło w naszych sercach duże piętno. To nie jest tak ,że ten list składa się tylko z bólu, żalu i złości do Ciebie. Chciał bym Ci również podziękować, za te wspólne chwile spędzone z Tobą które nie były dla mnie stracone bo mogłem wtedy być przy Tobie, całować słodkie jak miód. Dotykać Twoich włosów – złotych jak zboże i słuchać Twojego pięknego śmiechu. Wybudowaliśmy most który połączył dwa światy nad jedną z najbardziej rwących rzek życia. Wybudowaliśmy most który połączył światy dwa – jednym byłaś Ty, drugim byłem ja. 
Niestety, taka jest kolej rzeczy – ten most runął. Kładąc się spać - myślę -o nas, paląc papierosa- myślę o nas, słuchając muzyki – myślę o nas. Nie ma chwili aby gdzieś myślami nie był przy Tobie. Często zadaję sobie pytanie, może to we mnie coś jest nie tak skoro moja kobieta nie potrafiła mi zaufać. 
Byłem w stanie zrobić wszystko, być częścią Twojego świata. Chciałem wypełnić pustkę w naszych sercach Tą miłością.  Najgorsze jest to, że zdecydowaliśmy wrócić do siebie, dla mnie to było ryzyko z powodu nie zagojonych się ran po wcześniejszym epizodzie. Teraz rany zdają się goić wolniej, ból staje się nieodłączny elementem mojej szarej egzystencji. Tego wszystkiego jest zbyt wiele aby czas mógł wszystko wymazać. Pustkę w sercu jest trudno wypełnić jakimkolwiek uczuciem.  Nie chcę aby to jednostronne uczucie ściągnęło mnie na dno i zatopiło moją wolę do życia. Tutaj w tej ciemności która ogarnęła mój rozpromieniony świat, jedno jest pewne nie dam rady sam się uwolnić jeśli nie pozwolę odejść tym uczuciom. Chciał bym po prostu stąd odejść. Jestem w sytuacji bez wyjścia, moje rany może załatać tylko jedna osoba Ty. Chciał bym Cię pocałować ale to niemożliwe, sprawić by nasze relacje były takie jak kiedyś lecz to nie możliwe jestem zbyt zmęczony pragnę kochać i chce mi się płakać ale brakuje mi łez które zostały wylane. Jedynie niebo do którego kiedyś się udamy nas połączy. Będzie to czas przebaczenia kiedy będziemy mogli spokojnie porozmawiać w zaświatach.
Jestem chory, chory na miłość.

Kochałem Cię, Kocham i Kochać Będę do końca mojego życia.

                                                                                                                                                  Twój Igor 





Reasumując, dzisiejszy wpis ma na celu uświadomienie obu płciom jak destrukcyjną siłą jest miłość, z jednej strony miłość daje początek nowemu życiu aczkolwiek istnieje druga strona medalu, uczucie to nieszczęśliwie ulokowane potrafi zniszczyć nam psychikę i zaburzyć nasze podstawowe czynności.W konsekwencjach prowadząc nawet do utraty życia. Tak więc drodzy czytelnicy którzy macie drugie połówki lub dopiero planujecie je mieć, ostrożnie operujcie słowami które mogą drugiej osobie wyrządzić krzywdę bo najtrudniej jest kiedy jedna z dwóch osób się przywiążę. Nigdy nie lekceważmy siły jaką jest miłość. Musimy pamiętam, że za swoje czyny niekiedy płacimy surową cenę. I być ostrożnym.

Pozdrawiam Kamil