Witam ze względu na zbliżające się wybory postanowiłem napisać post i przeprowadzić małą ankietę przedwyborczą, z tego miejsca uprzedzam, że wpis nie będzie powalający. Jest on skupiskiem tego co myślę o tym co dzieje się ostatnio.
W rozmowie ze znajomymi i wielu dyskusjach słyszy się a ja zagłosuję na tego a ja na tego bo to mniejsze a to większe zło. Według mnie jest to bez sensu bo nie ma czegoś takie jak większe czy mniejsze zło. Zło zawsze będzie złem. Jak zauważył pewien człowiek, chcieliśmy mieć demokracje i ją mamy. A to, że dokonują się takie wybory a nie inne jest jej nie odłącznym elementem, nie da się zaspokoić wszystkich. Niestety Komorowski wygra. Cała machina jego urzędasów i przydupasów na to pracuje. Daleko nie musimy wybiegać w przeszłość, debata prezydencka w prywatnej telewizji. Jest to jawna kpina, na dodatek Oni się z nas śmieją a Duda jak niewinna owieczka idzie na pożarcie w rzeźni systemu. Nie jestem za żadnym kandydatem w obecnych wyborach ale i tak dokonam wyboru jaki by on nie był. Pozostaje mieć nadzieję, że za te 10 lat nie padniemy i coś zacznie się dziać. Nie oszukujmy się, chcemy zmian. Wiemy z autopsji, że one tak szybko nie nadejdą. Po prostu trzeba czasu...
Chciał bym od razu sobie zastrzec, że TVN nie wyprał mi mózgu, nie nauczono mnie nie lubić kościoła i nie straszono mnie inkwizycją. Takie stwierdzenia usłyszałem w jednej z rozmów.
Osobiście głosowałem z Narodowcami, dla których podstawowe trzy wartości to BÓG, HONOR i OJCZYZNA. Jestem religijny ale nie przepadałem za PiSem ani PO.
Teraz chciał bym wam przedstawić sytuacje które miały miejsce nie tak dawno.
W weekend majowy wyjechałem do Łodzi. Odwiedzając jedną ze świątyń obok, katolickich prenumerat zobaczyłem malutki stosik ulotek jednego z kandydatów bez wahania i poPISywania się pomiąłem je i wyrzuciłem do kosza.
Natomiast dzisiaj miałem okazję zobaczyć w miejscowości nieopodal mojego miejsca zamieszkania niecodzienne widowisko. Otóż, jak dobrze wiemy w każdej mieścinie mamy kościół, a jak to przy kościele tablicę na której wiesza się klepsydrę która powiada o śmierci człowieka.
Ja patrzę a na tablicy POprzyczepiany plakat. Chłopak podchodzi tam i zrywa ten twór. Wszystko było by w porządku gdyby nie to, że jakieś 100m dalej jest rondo a 50m przed rondem zatrzymał się samochód i zdał pytanie "wandalowi" - pytanie brzmiało: " Z czyjego polecenia zrywasz te plakaty" - na to chłopak niczego i idzie w swoją stronę. Tutaj niespodzianka samochód się cofa i jedzie w jego kierunku. Na szczęście mój bohater zgubił między blokami ogon i spokojnie poszedł dalej.
Jak dla mnie takie zachowanie jest oburzające i karygodne aby na terenie kościoła i jego części prowadzić kampanię wyborczą. Dla tego też napiszę wiec do komitetu Bronisława Pierwszego Bezwąsowego by zabrali tę swoja makulaturę . Bo na prawdę są miejsca w których nawet nie powinno się robić czegoś takiego.
Jezus jednoznacznie określił, co należy czynić w sytuacji konfliktu Państwo - Kościół: "oddajcie co boskie Bogu, a co cesarskie Cesarzowi".
Prezydentem RP wybranym w demokratycznych wyborach, który zgodnie z art. 126 Konstytucji RP jest najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej Polskiej, nie może być ktoś kto jawnie kompromituje państwo na każdym kroku.
O to wyniki obecnego rządu i państwa :
-Afera Taśmowa
-Afera Hazardowa
-Afera AmberGold
-Afera Gazowa
Krótko mówiąc, zawsze możemy próbować, dla tego czytelnik jeśli masz uprawnienia do głosowania idź na wybory i zagłosuj wedle własnego sumienia. :)
Pozdrawiam.
Kamil.
czwartek, 21 maja 2015
czwartek, 14 maja 2015
Aleja upadłych aniołów
Witam, dziś nieco ponuro, dając odrobinę do myślenia.
Anioły to ludzie ewenementy ludzkich ideałów.
Na każdej ulicy widzimy upadłego anioła, nasze życie to paleta różnorodnych barw, a my jesteśmy malarzami. Czasami trudno nam wykonać jedno pociągniecie. Jestem człowiekiem, który dużo rozmyśla, do moich rozmyśleń należy tematyka egzystencji. Większość mojego wolnego czasu spędzam w otoczeniu muzyki, myśli lub w momentach kiedy nie mogę spać - właśnie wtedy wybieram się w podróż do odległych krain, piszę różne scenariusz które nigdy się nie wydarzą.
Na każdej ulicy widzimy upadłego anioła, nasze życie to paleta różnorodnych barw, a my jesteśmy malarzami. Czasami trudno nam wykonać jedno pociągniecie. Jestem człowiekiem, który dużo rozmyśla, do moich rozmyśleń należy tematyka egzystencji. Większość mojego wolnego czasu spędzam w otoczeniu muzyki, myśli lub w momentach kiedy nie mogę spać - właśnie wtedy wybieram się w podróż do odległych krain, piszę różne scenariusz które nigdy się nie wydarzą.
Człowiek od zarania dziejów upada i podnosi się.
Tak łatwo przeprowadzić reset swojego mózgu… Zwyczajnie zapomnieć niemal wszystko co nas zabolało po jednej nocy i rano obudzić się już bez tego. Przydatna umiejętność jak sądzę. Na pewno bardzo pomaga, mi pomagała często. To coś jak wyrywanie z zeszytu pokreślonej kartki. Zostaje po niej ślad, ale samej kartki już nie ma. Zamiast złych wspomnień zostaje tylko nikła skaza w miejscu gdzie powinny się one znajdować…
Takie usuwanie ma jednak jedną wadę, zawsze wraca. Po jakimś czasie, czasami po tygodniu, czasami po miesiącu czy nawet roku, kiedyś musi wrócić. A wraca ze zdwojoną mocą, która zdążyła się przez ten cały czas skumulować. A wtedy znów upadamy. W mojej opinii sami jesteśmy takimi upadłymi aniołami, którzy tak jak Lucyfer zbuntował się przeciwko swojemu stwórcy - "Niosący Światło" , tak brzmiało jego imię.
Historię jego upadku powinien znać każdy człowiek. W mojej opinii gdyby upadły anioł miał wybrać najbardziej podłą, żałosną i nikczemną kreaturę byłby nią właśnie człowiek.To właśnie my potrafimy sobie wyrządzić największe krzywdy, robiąc to z premedytacją.
"Niby tak piękne jest życie.
Ale czy wy w to wierzycie?
Czujecie się spełnieni w tym co robicie?
Czy tak na prawdę jeszcze w szczęście wierzycie?
Ja nie umiem wierzyć,
zbyt wiele smutnych przeżyć
dosięgło moje serce
i zraniło wielce.
Tak wiele fałszywych twarzy,
żadna z nich uśmiechem nie darzy.
To nie świat jest zły, to ludzie ból zadają,
z każdym kolejnym dniem podlejsi się stają.
Żaden nie potrafi i zrozumieć nie chce,
jedynie samotność do ucha mi coś szepce.
Prawi piękne bajki o wielkiej miłości,
która nie ma w sobie cienia złości.
Cudne te opowieści nadają sens mojego istnienia,
choć nie zasługuję na miano człowieka, lecz cienia.
Choć jestem jedynie marną imitacją życia,
mam w sobie wielkie uczucia, trudne do ukrycia."
Ale czy wy w to wierzycie?
Czujecie się spełnieni w tym co robicie?
Czy tak na prawdę jeszcze w szczęście wierzycie?
Ja nie umiem wierzyć,
zbyt wiele smutnych przeżyć
dosięgło moje serce
i zraniło wielce.
Tak wiele fałszywych twarzy,
żadna z nich uśmiechem nie darzy.
To nie świat jest zły, to ludzie ból zadają,
z każdym kolejnym dniem podlejsi się stają.
Żaden nie potrafi i zrozumieć nie chce,
jedynie samotność do ucha mi coś szepce.
Prawi piękne bajki o wielkiej miłości,
która nie ma w sobie cienia złości.
Cudne te opowieści nadają sens mojego istnienia,
choć nie zasługuję na miano człowieka, lecz cienia.
Choć jestem jedynie marną imitacją życia,
mam w sobie wielkie uczucia, trudne do ukrycia."
Ten wiersz otrzymałem od kolegi który znalazł to gdzieś indziej.
Gdy pomieszkuję w Lublinie na jednej z dzielnic idę sobie długimi ulicami, mijam już enty raz znane mi bloki, znane zakamarki. Do czego zmierzam. Wydaje mi się, że w mieście ta młodość i miłość przebiega inaczej niż na wsi. Na ulicach jest tłoczno. Mijam wielu ludzi zaspanych, zestresowanych z różnymi bagażami. Dokąd oni tak spieszą? Mijam dworzec kolejowy. Na ławkach śpi kilku bezdomnych ludzi. Ich twarze są szorstkie, zmęczone, sine a jednocześnie strasznie blade. Ciała wycieńczone i wychudzone. O ubraniu już nie wspomnę. Co jakiś czas przechodzi ktoś z psem. Ludzie uprawiający codzienny jogging.
Czasami sprawdzam coś milion razy tylko po to, żeby przekonać się, że to ze strachu. Ze strachu, że okaże się to prawdą, ale dociera to do mnie w momencie, kiedy już się to wydarzy. Właśnie wtedy pojawia się to okropne uczucie i dokładnie wtedy łapię się na tym, że to już się stało, że zaczynam się przejmować. Po tym już tylko krok do łez, a tego nikt nie lubi, prawda?
Czasami mam wrażenie, że ludzie specjalnie pojawiają się w moim życiu tylko na chwilę. Usypiają moją czujność. Wtedy, nawet jeśli pojawi się ktoś, kto pobędzie ze mną dłużej ja i tak szacuję koniec. Stawiam ołówkiem kropkę. Chociaż przez dłuższy okres czasu nie pojawił się nikt na dłużej. Właśnie wtedy zazdroszczę wszystkiego, a już zwłaszcza każdemu kto gra rolę przeciwną do mojej. Mam wrażenie, że taka osoba, ma w danym momencie lepiej.
Czasami mam wrażenie, że ludzie specjalnie pojawiają się w moim życiu tylko na chwilę. Usypiają moją czujność. Wtedy, nawet jeśli pojawi się ktoś, kto pobędzie ze mną dłużej ja i tak szacuję koniec. Stawiam ołówkiem kropkę. Chociaż przez dłuższy okres czasu nie pojawił się nikt na dłużej. Właśnie wtedy zazdroszczę wszystkiego, a już zwłaszcza każdemu kto gra rolę przeciwną do mojej. Mam wrażenie, że taka osoba, ma w danym momencie lepiej.
Czasami przepraszam wszystkich wokół za to, że zajmuję im czas. – BA! – Ja mam ochotę im dziękować, że w ogóle chcą ze mną rozmawiać, a i wtedy nadal myślę, że robią to, bo muszą; bo tak wypada, a co to znaczy, że coś wypada?
Sam zamieniłem się w osobę, którą ostatnio ciągle zbywam. Próbuję oszukać sam siebie.
Sam zamieniłem się w osobę, którą ostatnio ciągle zbywam. Próbuję oszukać sam siebie.
A dopuszczam do siebie tych ludzi których chcę dopuścić. Nie podoba mi się ta rola. Nawet zauważyłem, że notki na moim blogu pojawiają się zawsze BO COŚ. Nigdy BO NIC. Mój blog to zbiór myśli.
Czasami drogi czytelniku należy się zastanowić za czym tak pędzę, do czego dążę, rozliczyć się sam ze sobą.
Pamiętaj o tym cały czas i wyciągaj wnioski z każdej minionej chwili w Twoim życiu.
Pozdrawiam
Kamil.
Kamil.
czwartek, 7 maja 2015
Spider webs
Witam serdecznie, dzisiejszy wpis nie będzie długi, szczerze mówiąc poczułem potrzebę napisania tego co we mnie siedzi. Zdając sobie sprawę, że będzie to banalny wpis z kilkoma odnośnikami do życia.
Dziś nad moim miastem wstało piękne słońce. Spacerując sobie między ulicami, spotkałem wielu przechodni. Każda twarz kryła w sobie inny bagaż doświadczeń, setki zapisanych stron swojego życia. Jak dla mnie ludzi tych możemy określić mianem czytelników i książek.
Dziś nad moim miastem wstało piękne słońce. Spacerując sobie między ulicami, spotkałem wielu przechodni. Każda twarz kryła w sobie inny bagaż doświadczeń, setki zapisanych stron swojego życia. Jak dla mnie ludzi tych możemy określić mianem czytelników i książek.
Mówi się ,że wieczną przemianą, która się w nas dokonuje to życie. Jestem tego samego zdania, ale do czego zmierzam? Chodzi mi głównie o to iż nie mamy wpływu na niektóre ich wydarzenie lecz możemy ukierunkować jasno jaki będą miały skutek. I to właśnie od nas zależy jak potoczy się nasze życie bo nikt nie zna nas tak jak my siebie.
Czasami patrzymy na ludzi jak na okładki książek, widzimy to co dana okładka pozwala każdemu zobaczyć, każdy widzi niemal to samo. Ktoś kiedyś powiedział bardzo fajne słowa: "pochopne osądy, nigdy nie pozwolą ci odkryć prawdziwej natury człowieka" oraz "jesteśmy jak książki, większość ludzi widzi tylko naszą okładkę, mniejszość czyta wstęp, wielu wierzy tylko krytykom, nieliczni poznają naszą treść" - te obydwa cytaty bardzo mnie ruszyły z powodów osobistych.
Może to we mnie jest problem może należę do grona tych czytelników,uwielbiam rozpłynąć się przy ukochanym wykonawcy lub książce i siąść. przynajmniej wiem ze sie nie rozczaruje, kolejny raz.
Są momenty w których ludzie żałują, że nie przeczytali danej książki lub nie zrobili czegoś bardzo ważnego.
Ostatnio natknąłem się na ciekawy utwór z notatkami autora tuż przed prologiem jest napisane :
" Czytelniku chce byś pamiętał ze pod bardzo gruba i ciężką zbroja może kryć się niekoniecznie silny, odważny rycerz, lecz mały przerażony kociak. Może po prostu pozwolił już się komuś przewrócić i dostał rozżarzonym metalem po łbie?
Czasami patrzymy na ludzi jak na okładki książek, widzimy to co dana okładka pozwala każdemu zobaczyć, każdy widzi niemal to samo. Ktoś kiedyś powiedział bardzo fajne słowa: "pochopne osądy, nigdy nie pozwolą ci odkryć prawdziwej natury człowieka" oraz "jesteśmy jak książki, większość ludzi widzi tylko naszą okładkę, mniejszość czyta wstęp, wielu wierzy tylko krytykom, nieliczni poznają naszą treść" - te obydwa cytaty bardzo mnie ruszyły z powodów osobistych.
Może to we mnie jest problem może należę do grona tych czytelników,uwielbiam rozpłynąć się przy ukochanym wykonawcy lub książce i siąść. przynajmniej wiem ze sie nie rozczaruje, kolejny raz.
Są momenty w których ludzie żałują, że nie przeczytali danej książki lub nie zrobili czegoś bardzo ważnego.
Ostatnio natknąłem się na ciekawy utwór z notatkami autora tuż przed prologiem jest napisane :
" Czytelniku chce byś pamiętał ze pod bardzo gruba i ciężką zbroja może kryć się niekoniecznie silny, odważny rycerz, lecz mały przerażony kociak. Może po prostu pozwolił już się komuś przewrócić i dostał rozżarzonym metalem po łbie?
CZ: Czytelnik też kiedyś chciał otworzyć książkę, udało mu się , czytał ją prze wiele miesięcy do puki nie trafił na jedną z zakazanych stron i bardzo się poparzył. Mimo to dalej próbuje czytać nowe książki nie bacząc na poparzenia...
CZ: Żadna książka nie jest taka sama
K: Ta książka jest bardzo specyficzna
CZ: A czytelnik jest strasznie wybredny
K: Szkoda tylko ze czytelnik nie docenia jak wiele może kryć tak niepozorna książka, jak wiele sprzeczności, jak wiele ukrytych wątków, jak wiele ruin które niegdyś były marzeniami.
CZ: Natomiast czytelnik po przeczytaniu ostatniej książki, czuje się jakby osunął mu się grunt z pod nóg, upadł w najgłębszy dół, odmętów swojej psychiki a jego podróż ku górze dalej trwa. Przez to między innymi nie lubi niektórych zagrywek, woli uważany być za chama i prostaka któremu się śpieszy z przeczytaniem kolejnej książki, czytelnik ten w czasach swojej świetności był gotowy na wiele wyrzeczeń aby dbać o książkę jak o największy skarb świata.
K: Zbyt dużo stron zostało podartych, zbyt dużo rogów zagiętych by książka mogła tak łatwo wpaść do dłoni czytelnika a ten bez przeszkód ją otworzył.
Książka chce poczuć się ważna, nie na chwile. Nie chce by nią pomiatano, szydzono, patrzono z góry, chce po prostu mieć poczucie ze jest ważna.
Książka chce poczuć się ważna, nie na chwile. Nie chce by nią pomiatano, szydzono, patrzono z góry, chce po prostu mieć poczucie ze jest ważna.
CZ: Natomiast ręce czytelnika są pokryte skrzepami i strupami, oraz niewątpliwą pustką. To czytelnik wybiera sobie jedną z pośród setki książek, bo już sama okładka go zaciekawiła.
Jest to działanie w dwie strony, czytelnik nie zna książki a książka czytelnika.
Jest to działanie w dwie strony, czytelnik nie zna książki a książka czytelnika.
Natomiast gdyby tak było, książka zrozumiała by wtedy, że nie została by otworzona tylko na chwilę i rzucona w kąt. Książka ta zajmowała by szczególne miejsce w jego dłoniach jako lek na skołatane nerwy i linę na ratunek.
A wtedy czytelnik próbował by zrekonstruować podarte strony i poodginać rogi.
A wtedy czytelnik próbował by zrekonstruować podarte strony i poodginać rogi.
Gdyby tak było, książka zrozumiała by, że nie była by otworzona tylko na chwilę i rzucona w kąt. Książka ta zajmowała by szczególne miejsce w jego dłoniach jako lek na skołatane nerwy i linę na ratunek.
" Jestem jak granat... Pewnego dnia wybuchnę, niszcząc wszystko wokół siebie."
Jest to smutna ale prawdziwa bajka.
Jestem tego zdania iż pewne rany nigdy się nie zagoją.A pewne strony nigdy nie zostaną odtworzone
" Jestem jak granat... Pewnego dnia wybuchnę, niszcząc wszystko wokół siebie."
Jest to smutna ale prawdziwa bajka.
Jestem tego zdania iż pewne rany nigdy się nie zagoją.A pewne strony nigdy nie zostaną odtworzone
Dla tego też twierdzę że nasze życie jest usłane dobrymi i złymi chwilami w naszej egzystencji. Tylko od nas samych zależy w jaki sposób wykorzystamy. W konsekwencji tego postanowiłem obrać w swoim punkcie przemiany 3 kroków z którymi muszę walczyć i wprowadzić w życie po to abym mógł normalnie funkcjonować. Należy do nich częsty wysiłek fizyczny, praca nad swoim "ognistym" temperamentem i czasami uciążliwa bezpośredniość.
Pozdrawiam.
Kamil.
Pozdrawiam.
Kamil.
poniedziałek, 4 maja 2015
Little things
Cześć !
Dzisiejsza notka może nie będzie zbyt długa ale bardzo osobista.Niedawno uśmiechnęło się do mnie szczęście, które na swój sposób spowodowało niemałe spustoszenie w moim umyśle. To kogo poznajemy między innymi wpływa na nasze decyzje i postrzeganie świata. Czasami spotykasz kogoś tylko na chwilę i zapewne nie spotkanie się już nigdy więcej lub też ta przelotna znajomość będzie trwać latami i być może do końca życia. Zdaję sobie z tego sprawę, że mam ograniczony wpływ, na to iż jakiekolwiek moje relacje z drugą osobą będą trwały na wieczność. Nie wiesz kiedy i jak się to skończy.
Nie zawsze potrafię być opanowany i czasami jestem bardzo impulsywny, cały czas staram się nad tym pracować. Bo przecież człowiek uczy się całe życie. Lecz są momenty w których potrafię cieszyć się małymi rzeczami a one mają wpływ na kształtowanie się mojego życia chodź na chwilę. Zadaj sobie pytanie jak trafiłeś na tego bloga, czego tu szukasz, co da Ci przeczytanie tego wpisu. Ten blog też powstał właśnie z myśli, na początku o nim pomyślałem a dopiero później go utworzyłem. To było taka mała rzecz która mnie uszczęśliwiła i robi to dalej, piszę o tym co czuję i o czym myślę, przy okazji przynosi mi to satysfakcję, że ktoś to w ogóle czyta. Widzisz teraz jaką mocą dysponujesz? Znajdujesz się w obecnej sytuacji, bo tak zadecydowałeś. I to właśnie od Ciebie zależy gdzie znajdziesz się już wkrótce.Jakiś czas napisałem notkę pod tytułem Think positively w, której miałem na celu pokazanie ludziom, że pozytywne myślenie przyciąga do siebie pozytywnych ludzi oraz pozytywne myśli. Spójrz na to, że kiedy czujesz się okropnie, brakuje Ci sił i humoru na cokolwiek, zaczynasz myśleć o tym jak jest Ci źle, w efekcie zaczynasz czuć się jeszcze gorzej.
Nie zawsze potrafię być opanowany i czasami jestem bardzo impulsywny, cały czas staram się nad tym pracować. Bo przecież człowiek uczy się całe życie. Lecz są momenty w których potrafię cieszyć się małymi rzeczami a one mają wpływ na kształtowanie się mojego życia chodź na chwilę. Zadaj sobie pytanie jak trafiłeś na tego bloga, czego tu szukasz, co da Ci przeczytanie tego wpisu. Ten blog też powstał właśnie z myśli, na początku o nim pomyślałem a dopiero później go utworzyłem. To było taka mała rzecz która mnie uszczęśliwiła i robi to dalej, piszę o tym co czuję i o czym myślę, przy okazji przynosi mi to satysfakcję, że ktoś to w ogóle czyta. Widzisz teraz jaką mocą dysponujesz? Znajdujesz się w obecnej sytuacji, bo tak zadecydowałeś. I to właśnie od Ciebie zależy gdzie znajdziesz się już wkrótce.Jakiś czas napisałem notkę pod tytułem Think positively w, której miałem na celu pokazanie ludziom, że pozytywne myślenie przyciąga do siebie pozytywnych ludzi oraz pozytywne myśli. Spójrz na to, że kiedy czujesz się okropnie, brakuje Ci sił i humoru na cokolwiek, zaczynasz myśleć o tym jak jest Ci źle, w efekcie zaczynasz czuć się jeszcze gorzej.
Każde osiągnięcie się liczy. Każdy, najmniejszy sukces to zasłużony powód do zadowolenia. Łatwiej dojść do czegoś wielkiego, jeśli wcześniej doszło się do czegoś mniejszego. Małymi krokami można przebyć wielkie dystanse.
Moi drodzy, otóż ja też postanowiłem wybrać się w podróż na większy dystans i uświadomiłem sobie że dalej potrafię sam siebie zaskoczyć.
Warto przeczytać coś takie, według mnie dla czytelnika to pierwszy krok aby zrozumieć i zastanowić się czy zdrowie ducha i myślenie pozytywne to sprawa drugorzędna czy raczej podstawowa aby dostrzec coś więcej niż uciekające przez życie chwile i wyłapywanie z nich przygnębiających momentów czy też cieszyć się pełnią życia i tym jakie właśnie ono daje nam możliwości.
Zapamiętaj sobie bardzo jedną ważną rzecz, kiedy czujesz wewnątrz siebie złość, gniew lub wszelkiej maści inne negatywne emocji, skup się na tym za co jesteś wdzięczny tej osobie i za to jak Ci pomogła, tym samym nie pokazując po sobie złości, która potrafi być pokarmem dla innych. Poczuj całym sobą jak złość ustępuje stopniowo miejsca poczuciu miłości, szczęścia i wdzięczności. Bo wszystkie te uczucia są ze sobą powiązane.Myśląc o jakimś celu, pamiętaj o drodze, która często okazuje się ważniejsza, zasada - "po trupach do celu" jest według mnie błędna. Pieniądze, dom, ekskluzywne gadżety nie dadzą Ci szczęścia bo za chwilę możesz ich nie mieć a szczęście i uczucia są wieczne.
Mistrz: Jutro rano przynieś mocne buty. Pójdziemy w miejsce, które chciałem Ci pokazać, odkąd się znamy. To kawał drogi, ale chyba jesteś wreszcie gotów je zobaczyć.
U: Mam nadzieję, że już blisko. Idziemy już 3 godziny.
M: Doszliśmy.
U: To tutaj?
M: To chcę Ci pokazać.
U: Widok?
M: Nie, przy Twojej stopie.
U: Kamień? Jest w nim coś specjalnego?
M: Coś nie tak?
U: Daj spokój! Na to wreszcie byłem gotów?
M: Przez całą drogę byłeś przejęty, szczęśliwy.
U: Bo myślałem, że coś zobaczę!
M: Sam mówiłeś, że czujesz się jak dziecko na Gwiazdkę. Czułeś się dobrze wędrując.
U: Bo od trzech godzin czekam na jakichś cud, a tu tylko jakiś kamień!
M: Powinienem Cię uprzedzić przed wyjściem, ale sam nie byłem pewien, co znajdziemy. Nigdy nie jestem pewien. Szkoda, że już nie jesteś szczęśliwy.
U: To wędrówka…Wędrówka daje szczęście, a nie jej cel.
Tak jak pisałem na początku, pamiętaj o małych rzeczach. Ja postanowiłem wyjść z mroku ulotnych chwil i dałem się ponieść emocjom i rozumowi. Wybrałem się w wędrówkę po własne szczęście.
TERAZ KOLEJ NA CIEBIE !!!!!

Subskrybuj:
Posty (Atom)








