niedziela, 10 kwietnia 2016
Wilcze serce.
Zima, wieczna zima. Życie na prawdę nie jest łatwe. Ta dwójka doskonale o tym wie. Wilki zupełnie z innych stad, nikt nie spodziewał by się, że te dwa odmienne gatunki może cokolwiek połączyć. Każe z nich w swoich piersiach ma serce które jest spowite wiecznym lodem i walką o przetrwanie.
Noc nie pachnie. Jest lekka, cicha, stonowana. Nikt nie zakłóca tych chwil, nikogo teraz tu nie ma, a ona jest pewna, że ten rodzaj samotności dziś wyjątkowo jej służy. Wiatr porusza jej sierścią, spokojnie odsłania jej pysk. Samotna wilczyca, dla której nie ma nigdzie miejsce, została odrzucona z powodu jej odmienności. Chciała być jak morze. Mieć siłę, by rozbijać wszystkie statki, jakie stanęłyby na jej drodze. Godzić w sobie nieposkromioną naturę oraz stoicki spokój. Być wierną sobie, swoim emocjom. Najbardziej jednak chciała się nie bać. Strach wpełznął w nią dawno temu, może nawet już kiedy była szczeniakiem a stado widziało w niej zagrożenie z powodu jej wielkości, nietypowo czarnej maści.Gdyby spojrzała sobie samej teraz w oczy, ujrzałaby pustkę.Pozostawało tylko pytanie, co budziło w niej większe przerażenie: samotne życie czy nagła jego strata. Przemierzyła już wiele lodowych krain nigdzie nie zagrzewając dłużej miejsca, bo i po co? Jej życie składało się z ciągłej wędrówki. To stan pomiędzy przepaścią a spadaniem, wdechem a wydechem, nocą a dniem. Nieokreślone bliżej zawieszenie, nienazwane załamanie czasoprzestrzeni. Boleść, jakaś boleść, bez lokalizacji, współrzędnym geograficznych, stałego miejsca pobytu. Została sama. Często zastanawiała się, co tak naprawdę powstrzymuje ją przed śmiercią. Szumiące lasy. Ciemność w której mogła niepostrzeżenie podążać. Znaczenie tak małe, jak okruch śniegu, spadający bezgłośnie na ziemię. Pewnego mroźnego wieczoru odmieniło się wszystko. Niespodziewanie na jej wycie ktoś odpowiedział. Chwilę później cichym niepewnym krokiem, przycupnął w bezpiecznej odległości od niej. Księżyc zakrywany przez wolno sunące po ciemnym niebie chmury na zmianę rozjaśnia i gasi przestrzeń wokół nich. Wymieniali spojrzenia całą noc. Do momentu kiedy zrobiło się tak ciemno aż ich sylwetki gdzieś zgasły. Zdezorientowana, zraniona wilczyca postanowiła odejść.
Poranne słońce świeciło białemu wilkowi prosto na twarz. Nie widział dokąd idę. Mógł spaść w przepaść. Musi znowu wejść w głąb lasu. Znowu ma wybierać. Czy iść lasem i ryzykować, że napotkam tam Innych czy iść brzegiem wzgórza i ryzykować, że spadnę z klifu. Woli iść lasem. Jeśli szczęście mu dopisze to może uda mi się odnaleźć wilczycę, którą spotkał w nocy. Serce załopotało mu mocniej w jego majestatycznych piersiach. Tak samo jak Ona był odmieńcem, wyrzuconym z własnego stada, który poszukiwał swojego miejsca. Do momentu kiedy ścieżki ich życia się skrzyżowały. Jego instynkt mówił mu nieustannie, iż musi Ją znaleźć. Dla tego biegnie wzdłuż drzew.
Wpadła do dziury, gorzej już chyba być nie mogło. Ma dość wszystkiego teraz marzy tylko o tym, aby umrzeć. Jest wycieńczona. Tak bardzo chce, żeby ktoś tutaj był. Wiedząc, że nikogo nie ma w lesie nawet nie stara się wyć o pomoc. Nagle zdziwiona widzi w oddali czyjąś sylwetkę. Może mi się tylko zdaje. Może to tylko moja wyobraźnia. Już sama nie wiem czy ufać oczom czy może rozumowi, ale przecież co mi szkodzi zawołać. Zrobiła to - zaczęła wyć.
Usłyszał to biały wilk, który jej poszukiwał. Przybiegł ostatkiem sił i wyciągnął z dołu tym samy ratując Ją od nieuchronnej śmierci w męczarniach. Cóż za ironia, uciekać przed swoim wybawcą.
Wtedy tego nie wiedziała, lecz kiedy podczas pełni księżyca spojrzeli w swoje pełne oczy. Nagle wszystko się odmieniło, przyszedł spokój, niewytłumaczalne ukojnie.
Gdyby mogły sobie w tej chwili coś powiedzieć pewnie zabrzmiało by to tak :
"Jesteś wszystkim i niczym zarazem. Wszystkim - bo żadne słowa nie potrafią powiedzieć, w jakim stopniu stałaś się częścią mojego życia ; i niczym - bo nie czuję żadnego ciężaru z twojej strony, jesteś lekka i nie przytłaczasz. Powiedz, jak to robisz? W którym momencie stałaś się dla mnie lekiem?"
Mrauu
Trzeba umieć. Nauczyć się tego. Nauczyć się niegubienia. W myślach,
które
sączą się strumykiem nieprzerwanych wniosków, pytań, niedokończonych
rozmów. W
ich natłoku i braku. Tak, by nie musieć już nigdy się bać. By oddychać
swobodnie. Trzeba nauczyć się wspominać inaczej, niźli teraz.
Rozpamiętuję sekundy i drżę, na skórze widzę drętwe i zimne ślady
dreszczy.
Chcę to przerwać. Nie zapomnieć, nie zachlać, nie wyrzucić i nie
pognieść. Przestać.
Umieć chować w sobie przeszłość, nie uzewnętrzniać jej, nie podawać
ludziom na
tacy, nie wpychać im do uszu ckliwych życiorysów. Najgorzej jest, gdy
ktoś
ucieka przed tym, co czuje, byle tylko odsunąć od siebie możliwość
porażki. Ten czas biegnie za szybko. Czuję to mocniej niż kiedykolwiek
wcześniej.
Okres beztroski i wiecznego śmiechu mam dawno za sobą, a teraz, gdy
patrzę na
kalendarz, uświadamiam sobie, że przecież za parę miesięcy będę pisał
maturę. Z
dnia na dzień będą wymagać ode mnie coraz więcej dojrzałości, choć w
głębi
duszy mam poczucie, że nawet nie zdążyłem skorzystać z darów losu. I
czego chcę
od tego życia? Chociażby tego, by zwolniło. To tempo jest wysoce
niebezpieczne.
Mój najlepszy czas minął, ale nie chcę, by zatarły się wspomnienia. To
jedyne,
co mi zostało z przeszłości. Ja nie chcę zapomnieć. Nie chcę, by chwile
znikły,
nawet te złe ulokuję w sercu. Bo to przecież wspomnienia tworzą moją
emocjonalną stronę. To one mnie uczą tego życia, poruszają mnie niczym
gracz
pionek, choć mam na oczach opaskę. Muszę ufać przede wszystkim sobie. I w
tym
jest największy problem. Nie wiem, kim jestem, co tu robię, co znaczę.
Nieświadomie kroczę przed siebie, udając, że mam nad tym kontrolę, że
panuję
nad swoją egzystencją.
I stało się jaśniej. Wszelkie pytania uciekły w popłochu, przerażone
nieludzkim blaskiem, a odpowiedzi przestały wplątywać się w niezrozumiałe
słowa.Nie trzeba było wiele, tylko tych parę tysięcy słów, kilkaset gestów i
dziesiątki uśmiechów. Dusza wraz z każdym z tych znaków pojawiającym się w
blasku przytłumionej nocą latarni uspokajała się, jak małe dziecko przy
dźwiękach kołysanki śpiewanej przez kochającą matkę. Może te wszystkie gwiazdy
na niebie są dziś właśnie po to, by rozjaśniać nasze jaźnie. By noc stała się
nie tylko czasem przeznaczonym na bezkresne wzdychanie i przewracanie się z
boku na bok, ale też na myślenie, po którym sączy się nadzieja, a nie ciemność.
I choć moja, często 4-5 godzinna faza mdlejącego pesymizmu z mrokiem za szybą
często bywa męką, to nie dziś. Serce bije lekko. Pozwoli zmrużyć oczy z
uśmiechem. I to nie tak, że wszystkie kujące w serce słowa, wydarzenia, ludzie
i rzeczy rozpłynęły się na wietrze. Czasami wystarczy parę słów, aby człowiek
zdał sobie sprawę, iż te wszystkie gnące, ściągające do parteru i duszące za
szyję sprawy są po prostu mocno powiększone przez niewidzialną lupę przyklejaną
do oczu przez nas samych. A wystarczy tylko patrzeć przed siebie. Zawsze w
przód. Zawsze w przyszłość. Nie tylko w jeden, martwy punkt, ale całościowo,
dokładnie i wytrwale. Tak, by nie przegapić aniołów na swej drodze i nie
potknąć się o własną słabość, choć i to bywa przecież potrzebne. Ja na
szczęście nie przegapiłem swojego anioła, jest dzisiaj przy mnie tak dużym
wsparciem, iż nawet sama sobie nie zdaje z tego sprawy. Gdy spotykasz aniołów
na swej drodze - nie doszukuj się białych skrzydeł na ich plecach, aureoli nad głową
oraz bieli na skórze. Nie czekaj na bijące od nich światło i boskie znaki.
Anielskości nie widać oczami. Jeśli chcesz poznać anioła, zajrzyj mu do duszy.
Przekonaj się, że altruiści jednak istnieją, że są na tej zimnej ziemi tacy, co
samym uśmiechem potrafią roztopić lód. Anioły nie budują miast w ciągu paru
minut ani nie latają. Anioły leczą ludzi - choć, co dziwne, sami nimi są
Życie wcale nie jest takie złe. Świat staje się piękny, jeżeli tylko spojrzymy na niego z innej perspektywy. Ludzie bywają wredni, bo tak naprawdę wołają o pomoc i zrozumienie. Trzeba ich tylko poznać, zajrzeć do ich wnętrza, pomóc im w zrzuceniu skorupy utkanej z egoizmu i kłamstwa. Przyjaciele rzadko kiedy rzeczywiście są fałszywi, zazwyczaj to właśnie my takich z nich robimy. Miłość nie musi wiązać się z cierpieniem. A wady z natury swojej skazane są na przemijanie. Dominują nad nimi liczne zalety, znacznie bardziej widoczne w tłumie.
Wszystko jest proste. Jeśli tylko się chce. Jeśli na dnie umysłu niespokojnie śpi płomyk nadziei - wówczas naprawdę może się udać. Wiara czyni cuda - nie tylko ta wiara w Boga, ale też w małe, niepozorne rzeczy niosące radość. Uśmiech jest jednym z tych cudów. Spotykany na co dzień, a tak niedoceniany.
Moi drodzy, wielkimi krokami zbliża się już koniec starego roku. Może to dobry czas, aby zacząć coś nowego. Spojrzeć inaczej na świat. Nie stawiać sobie postanowień noworocznych w formie twierdzenia. Coś dla palaczy „nie będę palił w nowym roku” , lepiej sformułować takie postanowienie w formie pytania. „czy dam radę nie palić w nowym roku ?”
Pamiętajcie, że nie jesteście sami a gdzieś w waszym pobliżu znajduję się anioł.
Szczęśliwego nowego roku !
I stało się jaśniej. Wszelkie pytania uciekły w popłochu, przerażone
nieludzkim blaskiem, a odpowiedzi przestały wplątywać się w niezrozumiałe
słowa.Nie trzeba było wiele, tylko tych parę tysięcy słów, kilkaset gestów i
dziesiątki uśmiechów. Dusza wraz z każdym z tych znaków pojawiającym się w
blasku przytłumionej nocą latarni uspokajała się, jak małe dziecko przy
dźwiękach kołysanki śpiewanej przez kochającą matkę. Może te wszystkie gwiazdy
na niebie są dziś właśnie po to, by rozjaśniać nasze jaźnie. By noc stała się
nie tylko czasem przeznaczonym na bezkresne wzdychanie i przewracanie się z
boku na bok, ale też na myślenie, po którym sączy się nadzieja, a nie ciemność.
I choć moja, często 4-5 godzinna faza mdlejącego pesymizmu z mrokiem za szybą
często bywa męką, to nie dziś. Serce bije lekko. Pozwoli zmrużyć oczy z
uśmiechem. I to nie tak, że wszystkie kujące w serce słowa, wydarzenia, ludzie
i rzeczy rozpłynęły się na wietrze. Czasami wystarczy parę słów, aby człowiek
zdał sobie sprawę, iż te wszystkie gnące, ściągające do parteru i duszące za
szyję sprawy są po prostu mocno powiększone przez niewidzialną lupę przyklejaną
do oczu przez nas samych. A wystarczy tylko patrzeć przed siebie. Zawsze w
przód. Zawsze w przyszłość. Nie tylko w jeden, martwy punkt, ale całościowo,
dokładnie i wytrwale. Tak, by nie przegapić aniołów na swej drodze i nie
potknąć się o własną słabość, choć i to bywa przecież potrzebne. Ja na
szczęście nie przegapiłem swojego anioła, jest dzisiaj przy mnie tak dużym
wsparciem, iż nawet sama sobie nie zdaje z tego sprawy. Gdy spotykasz aniołów
na swej drodze - nie doszukuj się białych skrzydeł na ich plecach, aureoli nad głową
oraz bieli na skórze. Nie czekaj na bijące od nich światło i boskie znaki.
Anielskości nie widać oczami. Jeśli chcesz poznać anioła, zajrzyj mu do duszy.
Przekonaj się, że altruiści jednak istnieją, że są na tej zimnej ziemi tacy, co
samym uśmiechem potrafią roztopić lód. Anioły nie budują miast w ciągu paru
minut ani nie latają. Anioły leczą ludzi - choć, co dziwne, sami nimi sąŻycie wcale nie jest takie złe. Świat staje się piękny, jeżeli tylko spojrzymy na niego z innej perspektywy. Ludzie bywają wredni, bo tak naprawdę wołają o pomoc i zrozumienie. Trzeba ich tylko poznać, zajrzeć do ich wnętrza, pomóc im w zrzuceniu skorupy utkanej z egoizmu i kłamstwa. Przyjaciele rzadko kiedy rzeczywiście są fałszywi, zazwyczaj to właśnie my takich z nich robimy. Miłość nie musi wiązać się z cierpieniem. A wady z natury swojej skazane są na przemijanie. Dominują nad nimi liczne zalety, znacznie bardziej widoczne w tłumie.
Wszystko jest proste. Jeśli tylko się chce. Jeśli na dnie umysłu niespokojnie śpi płomyk nadziei - wówczas naprawdę może się udać. Wiara czyni cuda - nie tylko ta wiara w Boga, ale też w małe, niepozorne rzeczy niosące radość. Uśmiech jest jednym z tych cudów. Spotykany na co dzień, a tak niedoceniany.
Moi drodzy, wielkimi krokami zbliża się już koniec starego roku. Może to dobry czas, aby zacząć coś nowego. Spojrzeć inaczej na świat. Nie stawiać sobie postanowień noworocznych w formie twierdzenia. Coś dla palaczy „nie będę palił w nowym roku” , lepiej sformułować takie postanowienie w formie pytania. „czy dam radę nie palić w nowym roku ?”
Pamiętajcie, że nie jesteście sami a gdzieś w waszym pobliżu znajduję się anioł.
Szczęśliwego nowego roku !
niedziela, 3 kwietnia 2016
Serce pełne miłości.
Może te wszystkie gwiazdy na niebie są dziś właśnie po to, by rozjaśniać nasze jaźnie. By noc stała się nie tylko czasem przeznaczonym na bezkresne wzdychanie i przewracanie się z boku na bok, ale też na myślenie, po którym sączy się jasność, a nie ciemność. Nie ma nic bardziej skutecznego, niż szczerość słowa i świadomość, że komuś jednak zależy na tym, byś nie cierpiała. Nie ma nic lepszego niż bliskość. Życie zmienia się jak w kalejdoskopie, a ja dalej w tym trwam, trwam bo Cię Kocham. Każdy Twój uśmiech i spojrzenie skierowane w moją stronę sprawia, że cieszę się jak małe dziecko rozpakowujące lizaka.
Chce dawać Tobie oparcie każdego dnia, chce abyś nigdy więcej nie zwątpiła w nasza miłość, która jest wieczna. Moje serce jest przepełnione miłością do Ciebie. Jesteś moim płomieniem życia, czas spędzony z Tobą jest najpiękniejszym czasem mojego istnienia, karmisz mnie i dajesz mi ciepło. Mówią, że kiedy rodzi się człowiek - z nieba spada dusza i rozpada się na dwie części.Jedna część trafia do kobiety, a druga do mężczyzny. Sens życia polega na odnalezieniu tej drugiej połowy. Połowy swojej własnej duszy. A tak się składa ,ze mam ogromne szczęście bo znalazłem tą drugą część.Ten brakujący element. Od wieków, miłość odgrywała szczególną rolę w życiu ludzi, dla tego też nie powinna być lekceważona. Jest to bardzo cenny dar podarowany nam przez drugiego człowieka. Cudowna miłość- to taka, gdy kładziesz się spać myśląc o ukochanej osobie. Cudowna miłość to taka ,gdy wstajesz rano myśląc o ukochanej osobie. Cudowna miłość to jest taka jaką Cię darze Kochanie bo jesteś moim życiem i moim natchnieniem jesteś moim snem i wszystkim tym co mam. Bo dzięki Tobie świeci dla mnie słońce i dzięki Tobie świeci księżyc. Dzięki Tobie wszystko jest bajeczne i kolorowe. Gdy trzymam Cię w ramionach nie ma miejsca na świecie gdzie wolał bym być. Życzę takiej miłości każdej parze, która przetrwa wiele, oby tylko razem. Nie mogę bez Ciebie żyć, nie mam ochoty jeść ani pić, spać też mi się nie chce, bez Ciebie nic nie ma sensu a świat traci barwy. Zauważ nawet to, że od kilku dni świeci słońce, które też się cieszy i daje nowe życie.Ogromnie się cieszę, że mogę być na tym miejscu obok Ciebie, kroczyć u Twojego boku, całować kąciki Twoich ust. Irytują mnie bardzo osoby, które usiłując mi wmówić że miłości nie ma. Miłość istnieje jest piękna lecz trzeba trafić na odpowiednią osobę, na miłość nie trafia się od tak jak za ruchem czarodziejskiej różdżki, choć jestem doskonałym przykładem, że tak jest, ale takich przypadków jest na prawdę mało.
Przychodzi moment kiedy nie ma się ochoty na imprezowanie i szaleństwa. Kiedy bardziej niż zabawa bawi spędzanie czasu z bliską osobą. Jakby ktoś zadał mi pytanie o miłości, to bym odpowiedział, że miłości nie idzie opisać zwykłymi słowami bo ją trzeba poczuć, ja ją czuje, nie które słabną, gasną z biegiem czasu, a inne trwają w najlepsze, budowana zgoda, umacniana wspólnymi marzeniami i planami, które zaczynają się Nam spełniać. momentu w którym znów Ją zobaczę, kiedy położy się obok mnie wtuli we mnie pod kołdrą i ogrzeje na mnie swoje zmarzłe stópki i rączki. Uwielbiam momenty kiedy robimy coś razem, kiedy razem śpiewamy, razem odpoczywamy, oglądamy film, robimy zakupy. Próbujemy tworzyć wspólnie życie, razem się martwimy razem się cieszymy i razem się smucimy. Miłość trzeba po prostu czuć, jeżeli masz motyle w brzuchu a kiedy dzieje się coś złego zaciska się żołądek to znaczy, że jesteś na dobrej drodze by dowiedzieć się jaka na prawdę jest miłość. Na pytanie o miłość odpowiem, to jedność którą trzeba poczuć, kiedy Ona stała się częścią mnie, ciężko mi być radosnym gdy Ona smutna, ciężko mi być smutnym gdy Ona się do mnie uśmiecha. Ona stała się natchnieniem, sensem życia, nie warto było by być mężczyzną, jeśli nie miałbym o kogo się zatroszczyć. Obiecuję Ci kochanie, że nic między Nami nie zmieni się, a każdy nowy dzień będzie jeszcze bardziej pogłębiał tę miłość. Mogę rozpisać plan jak mamy dalej żyć, ale zamknijmy na chwilę oczy i nie myślmy o tym czy boimy się, czy też nie. Mamy siebie, mamy tak wiele. Mamy to szczęście, że mamy siebie. Każdy w swoim życiu dorasta, lecz kiedy mieć pewność, że jest się dorosłym? Dorosłym się jest wtedy kiedy umie się kochać, kiedy potrafi się kłócić i wybaczać. A kiedy się robi pierwsze kroki do wspólnego życia to jest potwierdzenie na swą dojrzałość psychiczną. To co jest między Nami jest najważniejsze. Ty jesteś mym dachem i niebem i więcej do szczęścia mi nie potrzeba. Kocham Cię jak tylko potrafię na nowo od jakiegoś czasu, a nawet bardziej niż Ci się zdaje. Pozostanę tu przy tobie, dopóki przychodzić będziesz na brzeg tej rzeki. A gdy pójdziesz spać, ułożę się do snu u drzwi twojego pokoju. A kiedy odjedziesz, podążę twoim śladem. Aż powiesz mi: Zostaw mnie!, a wtedy odejdę. Ale do końca moich dni nie przestanę Cię kochać.
To dla Ciebie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






