poniedziałek, 28 września 2015

Never back down

Witam Serdecznie moich czytelników i przepraszam za tak duże odstępy w publikowaniu wpisów.

Dzisiaj chciał bym powiedzieć wam trochę o osobach niepełnosprawnych.

Codziennie w Polsce ok. 3–4 osoby ulegają wypadkom powodującym uszkodzenie kręgosłupa. Zwykle to ludzie młodzi, przed trzydziestką. Są i tacy, którzy z powodu chorób są przykuci do wózka od urodzenia. W niektórych przypadkach ubieranie się, mycie, przemieszczanie się stanowi trudność. Z dnia na dzień człowiek staje się zależny od rodziny, znajomych, opiekunów. W takim środowisku każdy inaczej radzi sobie z wyciąganiem ręki po pomoc, bo każdy ma własną historię niepełnosprawności. Natomiast Ja od dłuższego czasu mam to szczęście iż spotykam się z osobami które jeżdżą na wózkach inwalidzkich z różnymi porażeniami i należą do  drużyny rugby na wózkach. Staram się spędzać w ich gronie każdy piątkowy wieczór na treningach i jeździć wspólnie na zgrupowania. 



Żeby zrozumieć cały paradoks jazdy na wózku inwalidzkim, przez trzy dni co jakiś czas wykonywałem niektóre czynności na wózku, poruszając się tylko od pasa w górę.
Jest to zupełnie inna perspektywa między innymi dla tego, że w niektórych kwestiach jesteś uzależniony na pomoc innym. Co dla niektórych bywa bardzo trudne do zrozumienia.

Mówi się często, że osoby niepełnosprawne nie są szczęśliwe. Jest to błędne myślenie z tego powodu iż większość osób tak na prawdę nie ma często styczności z osobami które jeżdżą na wózkach inwalidzkich. Stało się jak stało, wypadki chodzą po ludziach, czasami też nie z ich winy. Ale to, że są przykuci do wózka nie oznacza końca świata, oznacza to też otwarcie nowych perspektyw na życie niedostrzegalnych dla ludzi "zdrowych ".
Do niedawna zastanawiało mnie to jak osoba zdrowa może związać się z osobą niepełnosprawną.
Nie wiedziałem, czy związki takich par rozpadały się dla tego, że towarzystwo osoby niepełnosprawnej przejada się szybciej niż nawet takie same osoby zdrowej.
Mogą też nastąpić jakieś komplikacje w chorobie a gdy dzieje się coś złego w związku, osoba zdrowa postrzega  to wszystko z perspektywy poświęcenia całego siebie. Nie wiem jaka jest granica po między znudzeniem partnerem zdrowym a niepełnosprawnym. Największą bolączką ludzi niepełnosprawnych nie jest to ,że są skazani na takie życie ale właśnie czasami brak miłości. Takich tematów jest wiele które można drążyć, i zwracać na to uwagę. Największą głupotą są domysły innych ludzi na temat inwalidów

„Ludzie spoglądają na mnie z boku… różne rzeczy wnioskując z moich kroków”
..ten cytat znałem od dawna, ludzie oceniają nas a my oceniamy ich: na ulicy, w sklepie, na przystanku. Tak było jest i będzie.
Co widzą patrząc na mnie wiem. Co myślą? W pewnym sensie także wiem. Widzą chłopaka na wózku, normalnie się zachowującego zatem wnioskują: wypadek.
Patrzą na jego twarz i myślą: biedny chłopak, taki ładny i młody a…
Gdy przypatrzą się bliżej, pozerkają dłużej… zauważają, że jest on bardzo chudy i jakby miał krzywe plecy. Jednak nie są wstanie na tyle poukładać w głowie swojej oceny aby postawić diagnozę.
99% osób zastanawia się czy ma czucie w nogach.
75% uważa, że nie mam czucia w nogach.
75% uważa, że jest na wózku przez jakiś wypadek, skok do wody lub samochodowy. Nie prawda.
90% osób uważa, że nie jest zdolny do uprawiania seksu. A może jest.
100% osób mu współczuje. Nie powinni bo nie każdy jest innym przypadkiem.
Zawsze martwiło mnie to, że większość niepełnosprawnych, samemu odbiera sobie możliwość względnie normalnego życia… robi to na wiele sposobów i jest to już niemal stereotypem. Wpycha to w samotność i pogłębia jeszcze bardziej, poczucie odmienności w złym tego słowa znaczeniu. Dzieje się tak moim zdaniem w dwóch powodów:
- nawet jeśli niepełnosprawność jest czysto fizyczna to pozostawia blizny w głowie i zmienia sposób myślenia często na mniej zdrowy;
- uważam, że niepełnosprawność jest zaraźliwa, nie w dosłownym tego słowa znaczeniu lecz wpływa na ludzi z otoczenia.




Lubię pomagać ludziom z własnej woli i spędzić czas z na prawdę wieloma wartościowymi ludźmi. Dla tego też zdecydowałem się na taką a nie inną formę spędzania swojego czasu, lepiej jest się pośmiać, powygłupiać w połączeniu z pomocą innym niż w piątkowy wieczór pić piwo pod sklepem.