Do dzisiejszego wpisu skłonił mnie mój własny mózg. Ostatnie dni przynajmniej u mnie są szare, bure i ponure. Nie ma nic lepszego do roboty dla mnie jak siedzieć w domu, słuchać muzyki i myśleć.
Właśnie, od myślenia wszystko się zaczyna. Dwa czynniki kobieta/mężczyzna i psychika potrafią wywrócić naszą egzystencję do góry nogami. Czasami mamy wrażenie, że nasze życie nie ma sensu bo mamy kiepskie oceny, nie mamy kasy na swoje "bzdety" a tak na prawdę w tym samym czasie giną ludzie. Ludzie którzy są obdarzani uczuciami swoich bliskich, dla tego też chciał bym wam przedstawić przykład pewnej pary.
Para ta kochała się na zabój, poznali się jeszcze w szkole średniej. Czasy były inne. Byli skazani na niepowodzenie, na początku każdy rzucał kłody pod nogi ich miłości. Ludzie którzy byli nieprzychylnie nastawieni do nich. Natomiast z czasem stali się przykładem i wzorem do naśladowania dla innych. Przykładem prawdziwej miłości, gotowej do wyrzeczeń i poświęceń. Mijały lata. Pewnego dnia Tamara oznajmiła Kamilowi, że jest w ciąży. Oczywiście obydwoje byli szczęśliwi z tego powodu. Był to kwiecień, planowy termin porodu został określony na styczeń. W tym czasie para przygotowała pokój dla swojego dziecka, zaczęła gromadzić ubranka, pampersy, pieluchy. Wszystko co jest niezbędne niemowlaki aby po porodzie zaszyć się w domu i poświęcić się tylko dziecku. Kamil bardzo troszczył się o Tamarę, ostatnie 4 miesiące przed porodem byli nierozłączni, nie pozwalał się jej nadwyrężać, przemęczać tylko odpoczywał. W październiki lekarze im oznajmili, że ciąża może być zagrożona, ich życie stanęło w miejscu. Okres zbliżających się świąt był strasznie nerwowym okresem dla rodziny i ich samych. Tydzień przed wigilią Tamara została zabrana karetką do szpitala bo czuła silne bóle w brzuchu, to nie mogły być bóle przedporodowe bo termin narodzin dziecka wypadła w styczniu. Nikt nie wiedział co się dzieje, 21 grudnia lekarze poprosili parę o podjęcie najpoważniejszej decyzji w ich życiu. Lekarze dali im dwa wyjścia, obydwoje tragiczne. To co usłyszeli później zmiażdżyło nimi obydwojga. Mianowicie jeżeli doszło by do porodu dziecka - Tamara umarła by przy porodzie. To samo działa w drugą stronę, jeśli dziecko zostanie natychmiast usunięte Tamara przeżyje.
Była to bardzo ciężka decyzja którą musieli podjąć obydwoje. Nikt i nic nie zdołał przekonać Tamary do tego aby usunęła dziecko. Dla Kamila oznaczało to koniec wszystkiego, tak jak by zabrakło mu tlenu. Osobę dla której był gotowy oddać własne życie, poświęcić wszystkie dobra aby być z kobietą swojego życia. Aczkolwiek musi żyć dla dziecka które się na rodzi bo tylko nic innego mu nie zostanie. Lekarze próbowali jeszcze przekonać pacjentkę do zmiany decyzji ale ta pozostała nieugięta. Dziecko miało zostać wydane na świat 14 - stycznia - 1999 roku . W dzień wigilii Tamara dostała silnych bóli brzucha, parę godzin później odeszły jej wody. Dla lekarzy i dla nich wszystko było jasne, trzeba było przygotować wszystko aby odebrać poród. Kamil natychmiast przyjechał do szpitala, z najgorszymi myślami. Prosił tylko o to by móc wejść na porodówkę. Kiedy udało mu się przedostać do swojej ukochanej, zaczął całować ją po czole, wspierać i cały czas trzymał ją za rękę. Poród trwał 7,5 godziny. Z godziny na godzinę było widać,że Tamara jest coraz słabsza, pod koniec porodu zrobiła się strasznie blada. Kamil przysunął się do jej twarzy po czym pocałował i ze łzami w oczach wyszeptał "Kocham Cię...". Obydwoje w tamtej chwili mieli łzy w oczach. Minęła chwila kiedy zorientował się,że dziecko przyszło już na świat o Jej oczy zastygły...
Serce popękało mu na małe kawałeczki, a na tą chorobę nie ma lekarstwa. Wziął niemowlę na ręce i przytulił je do siebie. Nie wiedział zupełnie co się dzieje, był szczęśliwy a zarazem zrozpaczony. W jego umyśla toczyła się batalia której żaden człowiek który nie przeżył tego samego nie będzie wiedział co to oznacza. Życie Kamila i małej Gabrysi miało się dopiero zmienić, była bardzo podobna do Tamary dla tego też oddał ją położnej aby się nią zaopiekowała bo niemowlak urodził się 10 dni wcześniej.
W tym właśnie momencie dla wielu ludzi o słabej psychice przychodzi tylko jedna myśl, zabić się.
Bo po co żyć skoro kobieta którą obdarzyliśmy gigantycznym uczuciem umarła na naszych oczach.
Jest to wielka rana dla serca nie wspominają już o umyśle które zostało bardzo silnie dotknięte tą sytuacją. To właśnie w chwilach dla nas ciężkich, kiedy nie radzimy sobie nasz umysł płata nam różne figle i układa wszystkie możliwe scenariusze naszego życia. Najgorszym więzieniem z którego nie możemy uciec jest właśnie nasza psychika.
25 - Grudnia - 1999 roku. Kamil został raz jeszcze wystawiony na próbę przez samego Boga w którego istnienie później zaczął wątpić. Otóż tego dnia zmarła mała Gabrysia.
Grunt osunął mu się z pod nóg, uklęknął na korytarzu i zaczął płakać rzewnymi łzami.
Nie mógł pojąć dla czego to właśnie jego spotkała tak wielka krzywda te 13 lat spędzonych wspólnie, dobre i złe chwile który towarzyszyły im wtedy na świecie. Nagle w sercu Kamila nastała pustka i ciemność. "Najgorszemu wrogowi nie życzył bym tak dotkliwej kary." - powiedział. W tamtej chwili chciał umrzeć, nie widział powodu dalszej egzystencji na tym padole łez. Dzisiaj Kamil jest psychologiem z ogromnym bagażem doświadczeń, nie ukrywa swoje przyszłości, nie jest do dla niego temat TABU. Wręcz przeciwnie nie boi się o tym mówić, bo jak sam uznał. "Zmarnowałem 4 lata mojego życiu na niczym, użalając się nad sobą i tonąć w mroku swojego umysłu. Opowiadając historię pomógł kilku ludziom którzy nie rokowali na żadną poprawę stanu swojego życia.
Mamy dziś schyłek roku 2014-go. Ta historia wydarzyła się na prawdę a ja miałem niewątpliwe szczęście poznać tego człowieka. Dla osób które nie mają sensu w życiu, radzę się poważnie zastanowić, bo pieniądze szczęścia nie dają. Jeśli czyta to jakiś pieprzony egoista śmiejąc się z tego, fajnie. Cieszę się. Nie napisałem tego na darmo. To właśnie teraz w okresie zbliżających się świąt, kiedy mamy czas aby poddać się zadumie, spędzić czas z rodziną pomyśleć nad tym aby pojednać się z bliskimi w tym szczególnym dniu. Dla tego zachęcam Cię czytelniku do chwili refleksji nad swoim życiem w ten świąteczny czas.
Pozdrawiam Kamil :)



Heh dzięki tej notce przypomniała mi się osoba której nie zdążyłam powiedzieć dwóch prostych słów ... ,,Kocham Cię" a teraz już Go nigdy nie zobaczę :'(
OdpowiedzUsuńŚwietnie to napisałeś. Czytając to prawie się rozpłakałam. Umiesz przemówić do czytelnika. Z chęcią przeczytam to jeszcze raz;)
OdpowiedzUsuńŚwietny tekst! :)
OdpowiedzUsuńhttp://takitaamja.blogspot.com
Szczerze ? To ta historia wywołała u mnie wiele refleksji . Podziwiam tego pana . Bo w rzeczywistości trudno sie ogarnąć po takich przeżyciach i ,, wziąść się za siebie " ... Ogółem to wspaniały post i sam jego temat . Uzmysławiasz swoimi przemyśleniami , że życie nie jest takie proste i usłane różami . ;)
OdpowiedzUsuńMocne, na prawdę. Łza się kręci w oku, bardzo lubię czytać Twoje wpisy :)
OdpowiedzUsuńW 100% zgadzam się z moim przedmówczyniami. Osobiście bym nie przeżyła jeśli w moim życiu miała by takie miejsce a ja była bym na miejscu tego pana.
Podobają mi się treści jakie chcesz przekazać poprzez te wpisy, powodzenia !!!!!
Oby tak dalej !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!