środa, 24 grudnia 2014

Tego nie da się naprawić

Wigilia - większość ludzi spędza ją z rodzinami w zaciszu domowym w świątecznej atmosferze. Są również na świecie ludzie u których święta nie przebiegają tak beztrosko. Cztery dni temu przedstawiłem wam historię mężczyzny który stracił wszystko.
Dzisiaj również chciał bym skłonić was do refleksji tym razem na inny temat, perspektywy ludzi których na spółkę z rodzicami wychowało życie.
Dobrze  wiemy, że niektórzy z nas dorastają w różnych rodzinach. Niektórzy w pełnych, niektórzy są sierotami a niektórzy są pozbawieni jednego rodzica. Ale czy to czyni ich innymi ?!

A oto i historia Adama :

    Młody człowiek który od dziecka miał już pod górkę, jego życie było spowite różnymi krętymi drogami. Los chciał, że znajdował się w rodzinie dla której był oczkiem w głowie, miał tylko kochającą go mamę, wujka i dziadków. W rodzinie której nie było miejsca dla Ojca - jako małe dziecko nie zadawał zbędnych pytań akceptował taki a nie inny obrót sytuacji. Nie liczyło się nic dla niego oprócz nauki, przychodził zadowolony do domu nie zadawał wielu pytań, chwalił się ocenami i dobrymi wynikami. W domu nie brakowało mu niczego zawsze miał wszystko czego potrzebuje. Czasami płakał i skarżył się mamie, że dzieci nie będą się z nim bawić bo nie ma taty. Dla siedmioletniego dziecka to wielki ból. Zawsze był chwalony przez nauczycieli, niestety pod koniec podstawówki zaczął się zmienić. Już wtedy był strasznie opryskliwy, czasy gimnazjum były dla niego szczególnie trudne, wtedy zaczął swoją przygodę z używkami,  zaczął próbować papierosów i alkoholu. Kiedyś to było cool, jeżeli chciałeś nie odstawać od grupy to fajnie było jak masz papierosy i kasę na piwo. Wtedy zaczął obierać drogi na skróty, w młodym ciele zaczęła płonąć krew, zaczął doznawać pierwszy ran z których wcześniej nie zdawał sobie sprawy. Doznawał pierwszy zawodów miłosnych. W jego głowie układały się setki scenariuszy, był marzycielem, wybiegał daleko, daleko w przyszłość aby nie myśleć o troskach dnia codziennego. Winił Ojca za to, że nie ma go gdy go potrzebuje. Czy jest okres dorastania bez wzorca, sam musiał nabierać odpowiednie wzorce, zachowania w stosunku do kobiet, musiał wiedzieć jak poradzić sobie w danej sytuacji. Życie strasznie nim czołgało w gimnazjum kiedy to pewnego razy spróbował hery i koki. Historia która na pozór wydaje się mało prawdo dla jego kolegów była żywym przykładem na to, że z każdej opresji da się wyjść obronną ręką. Każdy miał go za wariata a tak na prawdę przez to stał się inteligentnym chłopakiem który wiedział co zrobić, jak zrobić, gdzie się udać, był na bieżąco.
Pod koniec gimnazjum stracił najlepszego przyjaciela - dla tego duetu nie było rzeczy niemożliwych.
Przyjaciel Adama odpadł przez tzw. "złoty strzał" - dziś mówi o tym, że przez głupią chęć bycia na "topie" pochował kolegę.  Postanowił zakończyć ze swoją nędzną przyszłością, od tamtej pory jego serce stało się zamknięte dla ludzi idąc do szkoły zakładał maskę aby po przyjściu do domu móc ją zdjąć.  I tak ukończyłem gimnazjum, wydawało by się okres przez który powinienem a w zasadzie się wyszalałem a finałem tego wszystkiego stało się to, że moje serce pokryła szczelna lodowa powłoka - powiedział. 
Cały czas pamiętał o tym co go spotkało, przysiągł sobie,że nigdy nie wróci  do przeszłości oraz stworzy rodzinę w której będzie panowała miłość, harmonia i dobro a swoim dzieciom stworzy dom o który on mógł tylko śnić. Nigdy nie popełni błędu ojca.

  Był to rozdział o którym chciał zapomnieć, już niedługo nowe twarze, nowa szkołą, nowe znajomości. Z jednej strony to go cieszyło, mógł zacząć od nowa z czystą kartą. Nie chwaląc się tym co robił kiedyś, bo i kogo to interesuje. Każdy w większym mieście żył własnym życie, nie to co na prowincji. I to właśnie podobało mu się w dużych miastach.
To właśnie tutaj, z dala od wiejskiego zgiełku chciał rozpocząć nowe życie. Nie uczył się najgorzej, lecz z niektórymi przedmiotami nie mógł sobie poradzić. Posunął się dość ambitnie chcąc zostać architektem. I tak mijały dni, tygodnie, miesiące, kolejne dziewczyny. Dom - szkoła - imprezy. Stało się to dla niego rutyną. Podczas swojej nauki w szkole spotkał Weronikę, która wpadła mu w oko i nie chciała wypaść. Niestety... była zajęta.
Nie stanowiło to dla niego natomiast przeszkody aby poznać ją bliżej i "zaprzyjaźnić" się. Tak też było, tydzień  po tygodniu, otwierała się przed nim jak księga. Wiedział o niej coraz więcej, o jej "mrocznych" tajemnica. Dziewczyna nie była taka sama jak każda, była dość specyficzna. Chęć poznania jej przerodziła się w miłość do niej, uczucie które trudno było mu okiełznać.
Miał swoją wierną przyjaciółkę Olę która wiedziała o wszystkim, byli dla siebie niemal jak rodzeństwo, jeździła z Adamem wszędzie na rehabilitacje, po mieście, byli sobie bardzo bliscy. Wiedziała o jego pierwszym pocałunku z Weroniką. Cieszyli się jak dzieci.
Niestety, wszystko układało się zbyt pięknie, była coraz bardziej tajemnicza, okłamywała Go a Ola była jego portem na wzburzonym morzu uczuć. Z czasem przyjaźń do Oli przerodziła się w miłość i tak pozostało. Mijały, miesiące spędzone razem, uczucie do Weroniki okazało się mylne i zaślepiało tylko jedno prawdziwe uczucie jakim darzył Aleksandrę.
Adam był człowiekiem, który miał wrogów wśród swoich byłych i niedoszłych miłości, które nieudolnie starały się doprowadzić do rozpadu jego związku.

   Dzięki temu stał się bardziej ostrożny, jego serce skruszało i zrozumiał swoje największe błędy jakie popełniał, aczkolwiek dla ludzi którzy go skrzywdzili lub ośmieszyli był bezlitosny. Stał się bardziej religijny niż dotychczas. Nie chodził do kościoła a co tu dopiero mówić o spowiedzi, konfesjonał był mu obcy. Teraz to wszystko się zmieniło, jego życie nabrało barw, widział wszystko inaczej. Był pomocny, nie mógł przejść obojętnie obok ludzkiej krzywdy. Kierował się pewnym mottem : Agnosco veteris vestigia flammae co oznacza z łaciny - Poznaję ślady dawnego płomienia.  Zawsze pamiętał o swojej przeszłości i uczynił z niej barierę nie do przebicia a jedyną jego słabością była miłość i dobro.Jego barwna przeszłość pozwalała mu być pomocnym w wielu sprawach swoich znajomych. Był ich psychologiem, który zawsze patrzył na wszystko z innej perspektywy. Dla niektórych stał się jak starszy brat do którego można przyjść ze wszystkim.
Dzisiaj są już po zaręczynach, planują ślub, studiują i spełniają swoje marzenia. !!!



Zapewne niektórzy z was po przeczytaniu tego stwierdzą, że jest to zbyt barwne aby mogło być prawdziwe. Nic podobnego obydwie historie które zostały opisane na moim blogu są prawdą.
Pada pytanie - po co napisałem tą historię ?
Obydwie mają na celu skłonienie nas do refleksji.
Dziś Wigilia dzień który przygotowuje nas do Bożego Narodzenia, niektórzy z nas będą wygodnie siedzieć przed telewizorami i zajadać ciasto z kolei dla nie będzie to dzień jak każdy inny.
Nie bądźmy jak typowy "polaczek-cebulaczek" jeśli tylko możemy dzielmy się tym co mamy, jeśli jemy to ile możemy aby nie marnować jedzenia. Pamiętajcie, że święta to też czas przebaczenia, może warto się pogodzić z bliskimi którzy są z nami w konflikcie. Pomagajmy sobie wzajemnie.





Drodzy czytelnicy życzę wam
Radosnych, spokojnych, rodzinnych Świąt Narodzenia Pańskiego, masy prezentów ( tych dużych a nawet tych najmniejszych), dużo słodyczy a przede wszystkim dużo zdrowia i porządnego wypoczynku.

Kamil Wójcik :3

2 komentarze:

  1. Również życzę wesołych świąt :)

    http://aguu-style.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny post! :)
    W wolnej chwili zapraszam do siebie: zwyklyblog-zwyklejdziewczyny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń