piątek, 25 marca 2016

Wznieś się ponad wszystko.

Witam was serdecznie, z góry przepraszam was za tak długą nieobecność na moim blogu. Była ona podjęta z dwóch przyczyn jednej zależnej i drugiej niezależnej ode mnie. Jedna z nich to brak weny do pisania wpisów które być może w niektórych wypadkach doprowadzały ludzi do łez natomiast drugim powodem był brak czasu, ciągła gonitwa. Postanowiłem też zmienić samą koncepcję pisania tegoż bloga która powstała w moim zamyśle. Myślę, że wam się spodoba.


      Przechodząc teraz do sedna, niektórzy z was weszli na bloga z przypadku. Los lubi płatać nam różne figle, czasami dostajemy ciosy, których nawet nie czujemy lub też takie po których ciężko jest nam się zebrać. Nie zawsze masz chęć wstawać, nie zawsze jest kolorowo. Aczkolwiek jak to się mówi "zawsze po burzy wychodzi słońce". Zawsze tak jest! Kiedy już się podniesiesz będziesz bardziej ostrożniejszy. Lecz czy zdajesz sobie sprawę, co jest najważniejsze? Na prawdę odrobina chęci, by nie obrócić tego w perzynę. By nie zapomnieć, po co się wstało z tego dołka. Zawsze znajdzie się druga osoba, która nie chcę Twojej klęski, Twojej porażki. Zależy jej na Tobie. Pamiętaj o tym cały czas, nie możesz tego zapomnieć choć byś był w nie wiadomo jak skrajnej sytuacji. Ludzie wbrew pozorom to bardzo dobre istoty, którym brak chęci lub po prostu boją się. Na pewno znasz powiedzenie, że każda moneta ma dwie strony, podobnie jest ze wszystkim co dzieje się w naszym życiu. Musisz tylko wybrać  którą z nich - tą jasną i radosną czy pochmurną i przygnębiającą dostrzeżemy. Uświadomiłem sobie, że tak na prawdę wybrałem niewłaściwą stronę monety, kiedyś będąc w związku czułem pozorne szczęście ale nie przyćmiewało ono smutku.
Dzisiaj już wiem na pewno, jestem po właściwej stronie monety! Moje szczęście ma już imię, mojemu szczęściu na imię Klaudia, nasze drogi skrzyżował sam Bóg. Wierzę w to codziennie, ostatnio jeszcze mocniej, połączyły nas wystawiane w szkole jasełka i wspólna scena w której obydwoje zagraliśmy. Właściwie od tego wszystko się zaczęło, przyszła znikąd. Niczym czysta poranna rosa, nieskazitelna. Obydwoje wiedzieliśmy, że to jest to.
Kiedy nie było jej w moim życiu nie umiałem pisać optymistycznych postów. Czasami naskrobałem coś na prawdę z czystej zasady. Przyzwyczaiłem się do monotonnej muzyki wypełniającą moje uszy, towarzyszącą mojemu nastrojowi w danej sytuacji. Aż do chwili, gdy... zrozumiałem, co jest moim celem. KTO jest moim celem. Ktoś, kto nawet w myślach pojawia się nieproszony, a w snach gra pierwszoplanowe role. Teraz jednak jestem już pewny swojego zdania - tylko TY zasługujesz na posiadanie klucza do mojego serca. Tylko TY i Bóg.

   Może z twojego punktu widzenia czas tracony na wygłupy nie ma sensu. Ale dla mnie jest ukojeniem i radością. Postanowiłam już. Teraz nie liczy się nikt inny. Jeżeli ona odejdzie, to odejdę i ja. Jeżeli ona umrze, umrę z nią. To po prostu normalne. Nie potrafiłbym bez niej żyć. Mam chodzącego anioła pod nosem. Teraz zmądrzałem. Lżej iść, gdy wiesz już, na czym stoisz. Lżej, gdy zrzuciłeś nieco zmartwień z bagażu wspomnień. Lżej, gdy zrzuciłeś z siebie jarzmo wszelkich niepowodzeń i zmartwień które Cię trzymały w uścisku.Życie jest na prawdę piękne tylko trzeba umieć z niego czerpać i mieć kogoś przy sobie z kim możesz dzielić się tym szczęściem, radością i miłością. Rozmawiać o wszystkim z pewnością, że ta druga osobie zostanie przy Tobie mimo wszystko, nie ważne jakby Ci się waliło życie, było by Ci trudno. Całe zło tego świata, cała ta
zaprzepaszczona szansa na lepsze jutro jest teraz lekcją, prześwietlającą mi drogę. Nie zatrzymam się. Niech się wali, niech się pali, niech na piach padają stulenie dęby, niech wieje i grzmi, niech wszystko staje się klęską - ale nie ja. Chwytam to, co los mi wręcza. Chwytam szczęście, które smak ma powietrza i ocean w oczach. Chwytam szczęście, które swoim dotykiem koi każdy ból. Mam w sobie siłę. Czuję, jak napełnia mnie od stup do głów. Czuję tą chwilę, doświadczam czegoś pięknego. Dla was to być może nic takiego.Dla mnie to energia napędowa na cały dzień. Dla mnie to coś, czego brakowało mi najbardziej. Pamiętaj wiara czyni cuda - nie tylko ta w Boga, ale też w małe,rzeczy niosące radość. Uśmiech jest jednym z tych cudów. Spotykany na co dzień, a tak niedoceniany. Siła tkwi w duszy, nie ciele. Siła jest tylko kwestią wewnętrznej równowagi. Wszytko zależy od nas samych

     Nie uratujemy świata sami, nie spadnie nam gwiazdka z nieba, doba nie będzie trwała dłużej, a noc nadal pozostanie ciemna, życie krótkie, a pogrzeby smutne.
Dlatego uśmiechnij się teraz. I bądź tylko sobą. Nikim innym. Jesteś kowalem własnego losu, od Ciebie zależy jak będzie wyglądało Twoje życie. Zaczynasz z czystą kartą.
Do dzieła !

4 komentarze: